Post: #97
Nigdy nie mialam stycznosci z leczeniem alkoholizmu, natomiast juz z alkoholikami tak, pelno ich wsrod znajomych, a wiem bo ostatnio gaworzylam sobie na fb z kolega z osiedla, ja zawsze wypytuje o wspolnych znajomych i stad wiem, ze niektorzy trzesa miasteczkiem, stoczyli sie, kiedys naprawde fajni chlopcy, no i co z tego, jesli nie udalo im sie zlapac zakretu, niektorych juz w ogole nie ma, zapili sie, tak jak syn od sasiadow, czy dziewczyna, ktorej chcialam poslac jakies ciuchy, bo bida az piszczalo, a z rozmowy okazalo sie, ze juz jej wsrod zywych nie ma. I tak niestety konczy sie wiekszosc przygod z butelka! Zeby nie bylo, ze tak musi byc, nie, nie musi.. bywaja rowniez chlubne wyjatki, ale, ja osobiscie znam taki jeden, o przepraszam, dwa !!
Czasami trzeba spasc na samo dno, zeby miec sie od czego odbic.. przezyc szok, zeby wiedziec do czego nie chce sie wracac, bo jak wszyscy beda chcieli pomagac, a sam zainteresowany bedzie mial to w nosie, to po ptokach!! Sama sytuacja rodzinna tam nie wrozy niczego dobrego, wg mnie dobra klinika moglaby jeszcze cos wskorac.. daj, Boze!
No i jeszcze takie male retoryczne pytanie, jakie sa poczatki (nieszczescia) a, jaki koniec ?..
zaczyna sie od zwyklego popijania, oczywiscie, pod pelna kontrola..
________________
Ja się chce i może to się pomoże.../ Oby tak sie stalo!!
Czasami trzeba spasc na samo dno, zeby miec sie od czego odbic.. przezyc szok, zeby wiedziec do czego nie chce sie wracac, bo jak wszyscy beda chcieli pomagac, a sam zainteresowany bedzie mial to w nosie, to po ptokach!! Sama sytuacja rodzinna tam nie wrozy niczego dobrego, wg mnie dobra klinika moglaby jeszcze cos wskorac.. daj, Boze!
No i jeszcze takie male retoryczne pytanie, jakie sa poczatki (nieszczescia) a, jaki koniec ?..
zaczyna sie od zwyklego popijania, oczywiscie, pod pelna kontrola..

________________
Ja się chce i może to się pomoże.../ Oby tak sie stalo!!
Madry wie co mowi, glupi mowi co wie.
![[-]](https://nasze-niemcy.pl/images/nasze-niemcy/collapse.png)