Post: #1
Najmłodsi w kleszczach żebraczej mafii
![[Obrazek: 414f7152e167a4e7med.jpg]](http://images65.fotosik.pl/73/414f7152e167a4e7med.jpg)
Żebractwo to intratny biznes, z którego zyski czerpią dobrze zorganizowane mafie, każdego roku sięgające swoimi mackami po tysiące dzieci na całym świecie. Im głębsza niedola, im cięższe kalectwo, im więcej litości wzbudza taki mały żebrak, tym większa jest jego "wartość rynkowa" - pisze Aneta Wawrzyńczak dla Wirtualnej Polski.
Gdy ojciec Okkhoya, 7-letniego Banglijczyka, odnalazł go po kilku dniach poszukiwań, zemdlał. - Poczułem, jakby niebo na mnie runęło - powiedział później w rozmowie z CNN. Na porzucone przy magazynie ciało chłopca natknęła się jego matka. - Płakałam i wołałam go po imieniu. Nagle usłyszałam, jak krzyczy 'mama!". Jego ręce i nogi były związane. Ledwo go rozpoznałam, był cały we krwi - relacjonowała. Oprawcy Okkhoya obeszli się z nim barbarzyńsko: rozcięli mu brzuch i klatkę piersiową, poderżnęli gardło, strzaskali czaszkę cegłą, obcięli genitalia. Wszystko dlatego, że porwany sprzed domu chłopiec nie zgodził się pracować dla nich jako żebrak. I po to, by nie mógł donieść na nich na policję.
Okkhoy i tak miał sporo szczęścia. Przeżył. Pięciu jego oprawców trafiło przed sąd, więc sprawiedliwości stało się choć trochę (bo Okkhoy życzy im śmierci) zadość. Udało mu się wyśliznąć z ciasnego uścisku ośmiornicy, która każdego roku sięga swoimi mackami po tysiące dzieci w Bangladeszu, Chinach, Indiach, Albanii, Grecji, Rumunii, Arabii Saudyjskiej czy Senegalu. Otumanione narkotykami, głodzone, bite i poniewierane są zmuszane do żebractwa. Jakby tego było mało, część z nich jest brutalnie okaleczana.
Cierpienie tych dzieci to wynik prostej kalkulacji: im głębsza niedola, im cięższe kalectwo, im więcej litości wzbudza żebrak, tym większa jest jego "wartość rynkowa".
źródło: wp.pl
![[Obrazek: 414f7152e167a4e7med.jpg]](http://images65.fotosik.pl/73/414f7152e167a4e7med.jpg)
Żebractwo to intratny biznes, z którego zyski czerpią dobrze zorganizowane mafie, każdego roku sięgające swoimi mackami po tysiące dzieci na całym świecie. Im głębsza niedola, im cięższe kalectwo, im więcej litości wzbudza taki mały żebrak, tym większa jest jego "wartość rynkowa" - pisze Aneta Wawrzyńczak dla Wirtualnej Polski.
Gdy ojciec Okkhoya, 7-letniego Banglijczyka, odnalazł go po kilku dniach poszukiwań, zemdlał. - Poczułem, jakby niebo na mnie runęło - powiedział później w rozmowie z CNN. Na porzucone przy magazynie ciało chłopca natknęła się jego matka. - Płakałam i wołałam go po imieniu. Nagle usłyszałam, jak krzyczy 'mama!". Jego ręce i nogi były związane. Ledwo go rozpoznałam, był cały we krwi - relacjonowała. Oprawcy Okkhoya obeszli się z nim barbarzyńsko: rozcięli mu brzuch i klatkę piersiową, poderżnęli gardło, strzaskali czaszkę cegłą, obcięli genitalia. Wszystko dlatego, że porwany sprzed domu chłopiec nie zgodził się pracować dla nich jako żebrak. I po to, by nie mógł donieść na nich na policję.
Okkhoy i tak miał sporo szczęścia. Przeżył. Pięciu jego oprawców trafiło przed sąd, więc sprawiedliwości stało się choć trochę (bo Okkhoy życzy im śmierci) zadość. Udało mu się wyśliznąć z ciasnego uścisku ośmiornicy, która każdego roku sięga swoimi mackami po tysiące dzieci w Bangladeszu, Chinach, Indiach, Albanii, Grecji, Rumunii, Arabii Saudyjskiej czy Senegalu. Otumanione narkotykami, głodzone, bite i poniewierane są zmuszane do żebractwa. Jakby tego było mało, część z nich jest brutalnie okaleczana.
Cierpienie tych dzieci to wynik prostej kalkulacji: im głębsza niedola, im cięższe kalectwo, im więcej litości wzbudza żebrak, tym większa jest jego "wartość rynkowa".
źródło: wp.pl