<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0" xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/" xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">
	<channel>
		<title><![CDATA[Nasze-Niemcy.pl - Newsy z kraju i ze świata]]></title>
		<link>https://nasze-niemcy.pl/</link>
		<description><![CDATA[Nasze-Niemcy.pl - https://nasze-niemcy.pl]]></description>
		<pubDate>Mon, 25 May 2026 14:22:01 +0000</pubDate>
		<generator>MyBB</generator>
		<item>
			<title><![CDATA[Kolejny kopniak w adrianiową D.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-kolejny-kopniak-w-adrianiowa-d_2677</link>
			<pubDate>Wed, 27 Dec 2017 19:58:43 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-kolejny-kopniak-w-adrianiowa-d_2677</guid>
			<description><![CDATA[<span style="font-family: Arial;">Pan profesor Wojciech Bielecki odesłał p.o. prezydentowi Andrzejowi Dudzie Złoty Medal za zasługi dla Polski, którym Adrian go oznaczył.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-family: Arial;">Profesor w swiom liście do prezydenta napisał m.in.:</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;">"<span style="font-size: medium;">Panie Prezydencie</span>,</span></span><br />
<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;"><span style="font-size: medium;">14 grudnia na uroczystym posiedzeniu Senatu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wręczono mi w Pana Imieniu odznaczenie państwowe, tj. Złoty Medal za Długoletnią Służbę. Jeszcze jakiś czas temu byłbym traktował ów fakt z należytą atencją; ten sięgający historycznie okresu II Rzeczypospolitej medal „przyznawany za wzorowe, wyjątkowo..."</span></span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;"><span style="color: #1d1d1d;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-size: x-large;"><span style="font-size: medium;">"Niestety, wobec zjawisk i procesów zachodzących w mojej Ojczyźnie, w których ku rozczarowaniu wielu milionów Polaków bierze Pan aż nadto znaczący udział, nie mogę tego medalu przyjąć. Nie mogę przyjąć czegoś, co pochodzi z nadania człowieka, który jest z wykształcenia prawnikiem z cenzusem uniwersyteckim, <span style="font-weight: bold;">a który w sposób świadomy łamie Konstytucję RP.</span> Konstytucję, na którą przecież Pan przysięgał - i to deklarując publicznie poszukiwanie pomocy Boga dla jej przestrzegania!"  </span></span></span></span></span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial;"><span style="font-size: large;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #222222;"><span style="font-style: italic;">"Przyjmując to odznaczenie (…) nie mógłbym spojrzeć prosto w oczy moim najbliższym"</span></span></span></span></span></span><br />
<br />
<span style="font-size: large;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Arial;"><span style="font-size: small;">Nie jest to pierwszy kopniak, który Adrian otrzymał od polskiej elity, a ja mam nadzieję, że nie był to ostatni.</span></span></span></span></span><br />
<span style="color: #222222;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: Arial;">Im więcej takich kopniaków w cztery litery otrzyma, tym szybciej społeczeństwo przejrzy na oczy.</span><br />
</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<span style="font-family: Arial;">Pan profesor Wojciech Bielecki odesłał p.o. prezydentowi Andrzejowi Dudzie Złoty Medal za zasługi dla Polski, którym Adrian go oznaczył.</span><br />
<br />
<br />
<span style="font-family: Arial;">Profesor w swiom liście do prezydenta napisał m.in.:</span><br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;">"<span style="font-size: medium;">Panie Prezydencie</span>,</span></span><br />
<br />
</span><br />
<span style="font-style: italic;"><span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;"><span style="font-size: medium;">14 grudnia na uroczystym posiedzeniu Senatu Uniwersytetu Medycznego w Łodzi wręczono mi w Pana Imieniu odznaczenie państwowe, tj. Złoty Medal za Długoletnią Służbę. Jeszcze jakiś czas temu byłbym traktował ów fakt z należytą atencją; ten sięgający historycznie okresu II Rzeczypospolitej medal „przyznawany za wzorowe, wyjątkowo..."</span></span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #000000;"><span style="font-size: large;"><span style="color: #1d1d1d;"><span style="font-size: medium;"><span style="font-style: italic;"><span style="font-size: x-large;"><span style="font-size: medium;">"Niestety, wobec zjawisk i procesów zachodzących w mojej Ojczyźnie, w których ku rozczarowaniu wielu milionów Polaków bierze Pan aż nadto znaczący udział, nie mogę tego medalu przyjąć. Nie mogę przyjąć czegoś, co pochodzi z nadania człowieka, który jest z wykształcenia prawnikiem z cenzusem uniwersyteckim, <span style="font-weight: bold;">a który w sposób świadomy łamie Konstytucję RP.</span> Konstytucję, na którą przecież Pan przysięgał - i to deklarując publicznie poszukiwanie pomocy Boga dla jej przestrzegania!"  </span></span></span></span></span></span></span><br />
<br />
<span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial;"><span style="font-size: large;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #222222;"><span style="font-style: italic;">"Przyjmując to odznaczenie (…) nie mógłbym spojrzeć prosto w oczy moim najbliższym"</span></span></span></span></span></span><br />
<br />
<span style="font-size: large;"><span style="font-size: medium;"><span style="color: #222222;"><span style="font-family: Arial;"><span style="font-size: small;">Nie jest to pierwszy kopniak, który Adrian otrzymał od polskiej elity, a ja mam nadzieję, że nie był to ostatni.</span></span></span></span></span><br />
<span style="color: #222222;"><span style="font-size: small;"><span style="font-family: Arial;">Im więcej takich kopniaków w cztery litery otrzyma, tym szybciej społeczeństwo przejrzy na oczy.</span><br />
</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Jerozolima stolica Izraela]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-jerozolima-stolica-izraela_2671</link>
			<pubDate>Wed, 06 Dec 2017 22:50:51 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-jerozolima-stolica-izraela_2671</guid>
			<description><![CDATA[Prezydent Trump oświadczył że USA uznają Jerozolimę za stolicę Izraela. <br />
W ten sposób spełnił swoją obietnicę wyborczą... I jednocześnie wsadził " kij w mrowisko ". <br />
Netanjhu uważa "że to historyczny moment". <br />
Większość "polityków " z różnych krajów,  tą decyzję potępia bądź tez podważa jej słuszność. <br />
Co o tym sadzicie??? <br />
Czyżby to preludium  nowej wojny?.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Prezydent Trump oświadczył że USA uznają Jerozolimę za stolicę Izraela. <br />
W ten sposób spełnił swoją obietnicę wyborczą... I jednocześnie wsadził " kij w mrowisko ". <br />
Netanjhu uważa "że to historyczny moment". <br />
Większość "polityków " z różnych krajów,  tą decyzję potępia bądź tez podważa jej słuszność. <br />
Co o tym sadzicie??? <br />
Czyżby to preludium  nowej wojny?.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Islandczycy poruszeni odebraniem Polce dziecka niemal z porodówki. "Urzędnicy postąpi]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-islandczycy-poruszeni-odebraniem-polce-dziecka_2664</link>
			<pubDate>Mon, 20 Nov 2017 20:15:18 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-islandczycy-poruszeni-odebraniem-polce-dziecka_2664</guid>
			<description><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/0be32dd204060b9acc7cc8cf5b2446e3,640,0,0,0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 0be32dd204060b9acc7cc8cf5b2446e3,640,0,0,0.jpg]" /> <br />
Nikolettę policja i Komitet ds. Ochrony Dzieci zabrał Arlecie Kilichowskiej dzień po porodzie. Oburzeni postawą służb są nie tylko Polacy<br />
<br />
<br />
– Jak można zabrać dziecko mamie tuż po urodzeniu? Rozmawiałam z nią i jest zdruzgotana. W takiej sytuacji nie powinna być żadna matka – tak Marta Niebieszczańska, mieszkanka Reykjaviku opowiada o sprawie, która poruszyła nie tylko Polonię na Islandii. Reakcja urzędników nawet rodowitym mieszkańcom wydaje się przesadzona. Mimo, że kilka tygodni wcześniej rodzinie odebrano dwie córki.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Telefon odbiera zapłakana kobieta. Słychać też kroki i silny wiatr. – Właśnie odebrałam dokument, że rozpatrzony został wniosek w sprawie mojej najmłodszej córki. Najprawdopodobniej zostanie w rodzinie zastępczej kolejne dwa miesiące. Idziemy teraz do ambasady polskiej – w rozmowie z naTemat wyjaśnia Arleta Kilichowska, matka Nikoletty, którą zabrał <a href="http://natemat.pl/t/1375,islandia" target="_blank">islandzki</a> Komitet ds. Ochrony Dzieci.<br />
<a href="http://natemat.pl/222343,islandczycy-poruszeni-odebraniem-polce-dziecka-niemal-z-porodowki-urzednicy-postapili-jak-potwory#comments-222343" target="_blank"> </a><br />
<br />
  <br />
Nikolettę policja i Komitet ds. Ochrony Dzieci zabrał Arlecie Kilichowskiej dzień po porodzie. Oburzeni postawą służb są nie tylko Polacy. • Fot. screen/facebook.com/arleta.kilichowska <br />
– Jak można zabrać dziecko mamie tuż po urodzeniu? Rozmawiałam z nią i jest zdruzgotana. W takiej sytuacji nie powinna być żadna matka – tak Marta Niebieszczańska, mieszkanka Reykjaviku opowiada o sprawie, która poruszyła nie tylko Polonię na Islandii. Reakcja urzędników nawet rodowitym mieszkańcom wydaje się przesadzona. Mimo, że kilka tygodni wcześniej rodzinie odebrano dwie córki.<br />
<br />
<br />
<br />
Telefon odbiera zapłakana kobieta. Słychać też kroki i silny wiatr. – Właśnie odebrałam dokument, że rozpatrzony został wniosek w sprawie mojej najmłodszej córki. Najprawdopodobniej zostanie w rodzinie zastępczej kolejne dwa miesiące. Idziemy teraz do ambasady polskiej – w rozmowie z naTemat wyjaśnia Arleta Kilichowska, matka Nikoletty, którą zabrał <a href="http://natemat.pl/t/1375,islandia" target="_blank">islandzki</a> Komitet ds. Ochrony Dzieci.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Przyszli kilka godzin po porodzie</span><br />
Córka Kilichowskiej przyszła na świat 1 listopada, a już następnego dnia na porodówce pojawiła się policja i pracownice Komitetu. Ojciec dziecka usiłował zagrodzić drogę policjantom. Na pomoc przyszli inni członkowie rodziny. Protest był na nic. Dziecko zostało <a href="http://natemat.pl/141103,w-norwegii-polakom-odbieraja-dzieci-polacy-alarmuja-ale-prawda-lezy-gdzies-posrodku" target="_blank">odebrane</a>. Rodzina opisała całą sytuację na profilu społecznościowym. Zaczęła zbierać pieniądze na prawnika, aby walczyć o odzyskanie dziecka. O sprawie zaczęły pisać miejscowe media. <br />
<br />
– Nie tylko Polacy są poruszeni, ale Islandczycy komentują, że urzędnicy postąpili jak potwory – opowiada Marta Niebieszczańska. Ta Polka mieszkająca w Reykjaviku pracuje w portalu <a href="http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/polskiej-rodzinie-odebrano-dzieci-czy-islandzki-urzad-mial-prawo-odebrac-matce-noworodka" target="_blank">icelandnews.is</a> skierowanym do miejscowej Polonii. Jest poruszona historią matki. – Słyszało się czasem o podobnych sprawach, ale ta jest wyjątkowa. Jak można było odebrać dziecko tuż po porodzie! To nie powinno spotkać żadnej matki. Mam nadzieję, że dziecko do niej wróci. Właściwie dzieci. Nacisk opinii społecznej w Islandii ma ogromną moc – komentuje<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Kłopoty przez córkę?</span><br />
<br />
Lubostroń, niewielka miejscowość koło Bydgoszczy, żyje wydarzeniami na odległej Islandii. Stąd pochodzi Kilichowska. Wyprowadziła się przed laty. W islandzkim Helli razem z Adamem usiłowali ułożyć sobie życie. Wychowują już najstarszą <a href="http://natemat.pl/88417,po-samobojstwie-16-latka-ktorego-sad-odebral-matce-zbyt-czesto-odbiera-sie-dzieci-biednym-rodzicom" target="_blank">16-letnią</a> Martę z pierwszego związku Arlety oraz ich wspólną 2,5-letnią Patrycję. Właściwie wychowywali, bo młodsza także przebywa w rodzinie zastępczej. <br />
<br />
Zdaniem Kilichowskiej to przez nastolatkę rodzina wpadła w kłopoty. Matka w rozmowie z Niebieszczańską przekonywała, że córka przechodziła burzliwy okres dojrzewania. – Chcąc ją chronić, zaczęłam ograniczać. Wtedy zaczęły się kłótnie i awantury. Córka zgłosiła się do Urzędu Opieki Społecznej i opowiedziała im, że jest źle traktowana, że jest bita – relacjonowała matka dla <a href="http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/polskiej-rodzinie-odebrano-dzieci-czy-islandzki-urzad-mial-prawo-odebrac-matce-noworodka" target="_blank">icelandnews.is</a> .<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Patrycję zabrali z przedszkola</span><br />
Interweniował Komitet ds. Ochrony Dzieci. Urzędnicy podejrzewali nawet rodziców o znęcanie się nad dziećmi. Matka zapewnia, że tylko krzyczała na córkę. Sytuacja się zaostrzyła, gdy nie zgodziła się na wyjazd dziecka do Reykjaviku, a 16-latka i tak pojechała. Nie chciała wrócić na noc do domu. Wówczas matka zadzwoniła po policję. Marta zapewniła mundurowych, że nie chce wracać do domu i że lepiej jej w rodzinie zastępczej, pod opieką <a href="http://natemat.pl/189437,islandia-to-nowa-wielka-brytania-bardzo-wysokie-zarobki-i-swietny-socjal-kusza-bardziej-niz-powrot-do-polski" target="_blank">islandzkiego</a> Komitetu ds. Ochrony Dzieci. <br />
<br />
Kilka dni po tym policja weszła do przedszkola i zabrała 2,5 letnią córkę. Trafiła do rodziny, u której była też jej starsza siostra. – Marta jest już z nami od 20 października. Złożyła nawet na policji zeznania, że wcześniejsze były "odegraniem" się na nas, ale to nie pomogło – dodaje Arleta Kilichowska.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Ambasada wie o sprawie</span><br />
– Pytałam Komitet ds. Ochrony Dziecka o wyjaśnienia. Uzyskałam ogólną odpowiedź. Trwa postępowanie i może wówczas uzyskamy więcej informacji – dodaje Marta Niebieszczańska.<br />
<br />
Rodzina rozpoczęła nawet zbiórkę pieniędzy na prawnika. Wstrzymała ją, gdy otrzymała zapewnienia o pomocy od strony polskiej. – Liczymy, że ministerstwo załatwi tę sprawę na zasadzie prawa międzynarodowego i pieniądze na dodatkową pomoc prawną nie będą potrzebne – czytamy w oświadczeniu rodziny.<br />
<br />
Zadzwoniliśmy do polskiej ambasady w <a href="http://natemat.pl/15963,reykjavik-101-powodow-zeby-tam-pojechac" target="_blank">Reykjaviku</a>. – Na obecną chwilę mogę powiedzieć, że znamy sprawę. Jesteśmy w kontakcie z Komitetem oraz rodziną. Podejmujemy rozmowy ze stroną islandzką – tłumaczy wicekonsul Robert Sędzik.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<img src="http://cdn.natemat.pl/0be32dd204060b9acc7cc8cf5b2446e3,640,0,0,0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 0be32dd204060b9acc7cc8cf5b2446e3,640,0,0,0.jpg]" /> <br />
Nikolettę policja i Komitet ds. Ochrony Dzieci zabrał Arlecie Kilichowskiej dzień po porodzie. Oburzeni postawą służb są nie tylko Polacy<br />
<br />
<br />
– Jak można zabrać dziecko mamie tuż po urodzeniu? Rozmawiałam z nią i jest zdruzgotana. W takiej sytuacji nie powinna być żadna matka – tak Marta Niebieszczańska, mieszkanka Reykjaviku opowiada o sprawie, która poruszyła nie tylko Polonię na Islandii. Reakcja urzędników nawet rodowitym mieszkańcom wydaje się przesadzona. Mimo, że kilka tygodni wcześniej rodzinie odebrano dwie córki.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
Telefon odbiera zapłakana kobieta. Słychać też kroki i silny wiatr. – Właśnie odebrałam dokument, że rozpatrzony został wniosek w sprawie mojej najmłodszej córki. Najprawdopodobniej zostanie w rodzinie zastępczej kolejne dwa miesiące. Idziemy teraz do ambasady polskiej – w rozmowie z naTemat wyjaśnia Arleta Kilichowska, matka Nikoletty, którą zabrał <a href="http://natemat.pl/t/1375,islandia" target="_blank">islandzki</a> Komitet ds. Ochrony Dzieci.<br />
<a href="http://natemat.pl/222343,islandczycy-poruszeni-odebraniem-polce-dziecka-niemal-z-porodowki-urzednicy-postapili-jak-potwory#comments-222343" target="_blank"> </a><br />
<br />
  <br />
Nikolettę policja i Komitet ds. Ochrony Dzieci zabrał Arlecie Kilichowskiej dzień po porodzie. Oburzeni postawą służb są nie tylko Polacy. • Fot. screen/facebook.com/arleta.kilichowska <br />
– Jak można zabrać dziecko mamie tuż po urodzeniu? Rozmawiałam z nią i jest zdruzgotana. W takiej sytuacji nie powinna być żadna matka – tak Marta Niebieszczańska, mieszkanka Reykjaviku opowiada o sprawie, która poruszyła nie tylko Polonię na Islandii. Reakcja urzędników nawet rodowitym mieszkańcom wydaje się przesadzona. Mimo, że kilka tygodni wcześniej rodzinie odebrano dwie córki.<br />
<br />
<br />
<br />
Telefon odbiera zapłakana kobieta. Słychać też kroki i silny wiatr. – Właśnie odebrałam dokument, że rozpatrzony został wniosek w sprawie mojej najmłodszej córki. Najprawdopodobniej zostanie w rodzinie zastępczej kolejne dwa miesiące. Idziemy teraz do ambasady polskiej – w rozmowie z naTemat wyjaśnia Arleta Kilichowska, matka Nikoletty, którą zabrał <a href="http://natemat.pl/t/1375,islandia" target="_blank">islandzki</a> Komitet ds. Ochrony Dzieci.<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Przyszli kilka godzin po porodzie</span><br />
Córka Kilichowskiej przyszła na świat 1 listopada, a już następnego dnia na porodówce pojawiła się policja i pracownice Komitetu. Ojciec dziecka usiłował zagrodzić drogę policjantom. Na pomoc przyszli inni członkowie rodziny. Protest był na nic. Dziecko zostało <a href="http://natemat.pl/141103,w-norwegii-polakom-odbieraja-dzieci-polacy-alarmuja-ale-prawda-lezy-gdzies-posrodku" target="_blank">odebrane</a>. Rodzina opisała całą sytuację na profilu społecznościowym. Zaczęła zbierać pieniądze na prawnika, aby walczyć o odzyskanie dziecka. O sprawie zaczęły pisać miejscowe media. <br />
<br />
– Nie tylko Polacy są poruszeni, ale Islandczycy komentują, że urzędnicy postąpili jak potwory – opowiada Marta Niebieszczańska. Ta Polka mieszkająca w Reykjaviku pracuje w portalu <a href="http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/polskiej-rodzinie-odebrano-dzieci-czy-islandzki-urzad-mial-prawo-odebrac-matce-noworodka" target="_blank">icelandnews.is</a> skierowanym do miejscowej Polonii. Jest poruszona historią matki. – Słyszało się czasem o podobnych sprawach, ale ta jest wyjątkowa. Jak można było odebrać dziecko tuż po porodzie! To nie powinno spotkać żadnej matki. Mam nadzieję, że dziecko do niej wróci. Właściwie dzieci. Nacisk opinii społecznej w Islandii ma ogromną moc – komentuje<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Kłopoty przez córkę?</span><br />
<br />
Lubostroń, niewielka miejscowość koło Bydgoszczy, żyje wydarzeniami na odległej Islandii. Stąd pochodzi Kilichowska. Wyprowadziła się przed laty. W islandzkim Helli razem z Adamem usiłowali ułożyć sobie życie. Wychowują już najstarszą <a href="http://natemat.pl/88417,po-samobojstwie-16-latka-ktorego-sad-odebral-matce-zbyt-czesto-odbiera-sie-dzieci-biednym-rodzicom" target="_blank">16-letnią</a> Martę z pierwszego związku Arlety oraz ich wspólną 2,5-letnią Patrycję. Właściwie wychowywali, bo młodsza także przebywa w rodzinie zastępczej. <br />
<br />
Zdaniem Kilichowskiej to przez nastolatkę rodzina wpadła w kłopoty. Matka w rozmowie z Niebieszczańską przekonywała, że córka przechodziła burzliwy okres dojrzewania. – Chcąc ją chronić, zaczęłam ograniczać. Wtedy zaczęły się kłótnie i awantury. Córka zgłosiła się do Urzędu Opieki Społecznej i opowiedziała im, że jest źle traktowana, że jest bita – relacjonowała matka dla <a href="http://icelandnews.is/wiadomosci/z-kraju/polskiej-rodzinie-odebrano-dzieci-czy-islandzki-urzad-mial-prawo-odebrac-matce-noworodka" target="_blank">icelandnews.is</a> .<br />
<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Patrycję zabrali z przedszkola</span><br />
Interweniował Komitet ds. Ochrony Dzieci. Urzędnicy podejrzewali nawet rodziców o znęcanie się nad dziećmi. Matka zapewnia, że tylko krzyczała na córkę. Sytuacja się zaostrzyła, gdy nie zgodziła się na wyjazd dziecka do Reykjaviku, a 16-latka i tak pojechała. Nie chciała wrócić na noc do domu. Wówczas matka zadzwoniła po policję. Marta zapewniła mundurowych, że nie chce wracać do domu i że lepiej jej w rodzinie zastępczej, pod opieką <a href="http://natemat.pl/189437,islandia-to-nowa-wielka-brytania-bardzo-wysokie-zarobki-i-swietny-socjal-kusza-bardziej-niz-powrot-do-polski" target="_blank">islandzkiego</a> Komitetu ds. Ochrony Dzieci. <br />
<br />
Kilka dni po tym policja weszła do przedszkola i zabrała 2,5 letnią córkę. Trafiła do rodziny, u której była też jej starsza siostra. – Marta jest już z nami od 20 października. Złożyła nawet na policji zeznania, że wcześniejsze były "odegraniem" się na nas, ale to nie pomogło – dodaje Arleta Kilichowska.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Ambasada wie o sprawie</span><br />
– Pytałam Komitet ds. Ochrony Dziecka o wyjaśnienia. Uzyskałam ogólną odpowiedź. Trwa postępowanie i może wówczas uzyskamy więcej informacji – dodaje Marta Niebieszczańska.<br />
<br />
Rodzina rozpoczęła nawet zbiórkę pieniędzy na prawnika. Wstrzymała ją, gdy otrzymała zapewnienia o pomocy od strony polskiej. – Liczymy, że ministerstwo załatwi tę sprawę na zasadzie prawa międzynarodowego i pieniądze na dodatkową pomoc prawną nie będą potrzebne – czytamy w oświadczeniu rodziny.<br />
<br />
Zadzwoniliśmy do polskiej ambasady w <a href="http://natemat.pl/15963,reykjavik-101-powodow-zeby-tam-pojechac" target="_blank">Reykjaviku</a>. – Na obecną chwilę mogę powiedzieć, że znamy sprawę. Jesteśmy w kontakcie z Komitetem oraz rodziną. Podejmujemy rozmowy ze stroną islandzką – tłumaczy wicekonsul Robert Sędzik.]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Przedsiębiorca już nie zbiera na paczki dla biednych dzieci. "Nie ma już takich"]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-przedsiebiorca-juz-nie-zbiera-na-paczki-dla_2660</link>
			<pubDate>Thu, 16 Nov 2017 12:27:59 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-przedsiebiorca-juz-nie-zbiera-na-paczki-dla_2660</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Przedsiębiorca już nie zbiera na paczki dla biednych dzieci. "Nie ma już takich"</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTA0NDAyJD1uf2FydU01YHMJYSBvDj09LFdgNC1WfG15AXlweUF6ZGwBd3d0QXtieQl2azEYLi4qWWMgLRhgOiBaOyYuAz4uOFMmaisJKg==/" border="0" alt="[Obrazek: MTA0NDAyJD1uf2FydU01YHMJYSBvDj09LFdgNC1W...MmaisJKg==]" /><br />
<br />
Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców co roku zbierał pieniądze na świąteczne paczki dla dzieci z ubogich rodzin w Mierzwicach. W tym roku zbiórkę odwołano bo... przez 500+ nie ma już biednych, wielodzietnych rodzin.<br />
<br />
To chyba najlepsza historia, o tym jak 500+ działa w małych miejscowościach. Mierzwice to wypoczynkowa wieś położona w najdalej na Wschód położonym zakątku woj. mazowieckiego. Otoczona jest lasami, w pobliżu przepływa rzeka Bug, miejscowość przecina jedna asfaltowa droga. Ludzie przybywający tam na wypoczynek z Warszawy postanowili pomagać ubogim rodzinom. W 2014 roku powstało Nadbużańskie Stowarzyszenie "Przyjazne Mierzwice", którego członkiem jest szef wpływowego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.<br />
<br />
- Co roku organizowaliśmy zbiórkę na paczki świąteczne dla dzieci z ubogich rodzin. W całej gminie Sarnaki mieliśmy około 20 podopiecznych. W tym roku zbiórka na ten cel została odwołana, ponieważ jakby to określić... zabrakło ubogich dzieci - mówi WP Cezary Kaźmierczak. - Przeformowaliśmy akcję i zorganizujemy dzieciakom wyjazd do Centrum Nauki Kopernik. W gminie pozostaje jeszcze problem osób starszych - dodaje.<br />
<br />
Kaźmierczak ocenia, że taki pozytywny skutek w małych miejscowościach przyniósł program 500+, który przyczynił się do likwidacji ubóstwa. Historią podzielił się na Twitterze. A dokładniej odpowiedział nią na jak to określił "głupie porykiwania" fundacji FOR Leszka Balcerowicza.<br />
<br />
- Z perspektywy Warszawy 500 złotych wydaje się niewielką kwotą wspomagającą domowy budżet, ale w małych miejscowościach to potężne wsparcie. Ekonomiści FOR są oderwani od życia. Poznaliby je gdyby ruszyli się kawałek od Warszawy - dodaje Kaźmierczak.<br />
<br />
To tylko mały wycinek rzeczywistości. Również w ocenie analityków GUS, wpływ na obniżenie się zasięgu ubóstwa wśród gospodarstw domowych z dziećmi w wieku 0-17 lat miało w dużej mierze wprowadzenie Programu "Rodzina 500+". W 2016 r. wynosiło wskaźnik skrajnego ubóstwa wynosił 4,9 proc., a rok wcześniej 6,5 proc. - podał GUS. Najbardziej zyskały rodziny wielodzietne. Wśród tych z trójką i większą liczbą dzieci wskaźnik skrajnego ubóstwa zmniejszył się z ok. 17 proc. do 10 proc.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Przedsiębiorca już nie zbiera na paczki dla biednych dzieci. "Nie ma już takich"</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTA0NDAyJD1uf2FydU01YHMJYSBvDj09LFdgNC1WfG15AXlweUF6ZGwBd3d0QXtieQl2azEYLi4qWWMgLRhgOiBaOyYuAz4uOFMmaisJKg==/" border="0" alt="[Obrazek: MTA0NDAyJD1uf2FydU01YHMJYSBvDj09LFdgNC1W...MmaisJKg==]" /><br />
<br />
Cezary Kaźmierczak, szef Związku Przedsiębiorców i Pracodawców co roku zbierał pieniądze na świąteczne paczki dla dzieci z ubogich rodzin w Mierzwicach. W tym roku zbiórkę odwołano bo... przez 500+ nie ma już biednych, wielodzietnych rodzin.<br />
<br />
To chyba najlepsza historia, o tym jak 500+ działa w małych miejscowościach. Mierzwice to wypoczynkowa wieś położona w najdalej na Wschód położonym zakątku woj. mazowieckiego. Otoczona jest lasami, w pobliżu przepływa rzeka Bug, miejscowość przecina jedna asfaltowa droga. Ludzie przybywający tam na wypoczynek z Warszawy postanowili pomagać ubogim rodzinom. W 2014 roku powstało Nadbużańskie Stowarzyszenie "Przyjazne Mierzwice", którego członkiem jest szef wpływowego Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.<br />
<br />
- Co roku organizowaliśmy zbiórkę na paczki świąteczne dla dzieci z ubogich rodzin. W całej gminie Sarnaki mieliśmy około 20 podopiecznych. W tym roku zbiórka na ten cel została odwołana, ponieważ jakby to określić... zabrakło ubogich dzieci - mówi WP Cezary Kaźmierczak. - Przeformowaliśmy akcję i zorganizujemy dzieciakom wyjazd do Centrum Nauki Kopernik. W gminie pozostaje jeszcze problem osób starszych - dodaje.<br />
<br />
Kaźmierczak ocenia, że taki pozytywny skutek w małych miejscowościach przyniósł program 500+, który przyczynił się do likwidacji ubóstwa. Historią podzielił się na Twitterze. A dokładniej odpowiedział nią na jak to określił "głupie porykiwania" fundacji FOR Leszka Balcerowicza.<br />
<br />
- Z perspektywy Warszawy 500 złotych wydaje się niewielką kwotą wspomagającą domowy budżet, ale w małych miejscowościach to potężne wsparcie. Ekonomiści FOR są oderwani od życia. Poznaliby je gdyby ruszyli się kawałek od Warszawy - dodaje Kaźmierczak.<br />
<br />
To tylko mały wycinek rzeczywistości. Również w ocenie analityków GUS, wpływ na obniżenie się zasięgu ubóstwa wśród gospodarstw domowych z dziećmi w wieku 0-17 lat miało w dużej mierze wprowadzenie Programu "Rodzina 500+". W 2016 r. wynosiło wskaźnik skrajnego ubóstwa wynosił 4,9 proc., a rok wcześniej 6,5 proc. - podał GUS. Najbardziej zyskały rodziny wielodzietne. Wśród tych z trójką i większą liczbą dzieci wskaźnik skrajnego ubóstwa zmniejszył się z ok. 17 proc. do 10 proc.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wstrząsające informacje z Gdyni. "Wszedł do pracy i zaczął strzelać"]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-wstrzasajace-informacje-z-gdyni-wszedl-do_2658</link>
			<pubDate>Wed, 15 Nov 2017 12:00:21 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-wstrzasajace-informacje-z-gdyni-wszedl-do_2658</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Wstrząsające informacje z Gdyni. "Wszedł do pracy i zaczął strzelać".</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTE3MDA3JD1qfGJydQc1YHcKYiBvRD09KFRjNC0cfmR3AH5yeARgeXYDenZyBnxtdRwqIDhdJDVrWT0j/" border="0" alt="[Obrazek: MTE3MDA3JD1qfGJydQc1YHcKYiBvRD09KFRjNC0c...hdJDVrWT0j]" /><br />
<br />
W siedzibie agencji Reuters przy ul. Śląskiej w Gdyni doszło we wtorek do strzelaniny. Zatrzymano 30-letniego Białorusina. Jeden z pracowników obezwładnił napastnika.<br />
<br />
- Policja zatrzymała 30-letniego obywatela Białorusi. To pracownik agencji. Trwają przesłuchania i ustalanie okoliczności zdarzenia - informuje WP podkom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej w Gdyni.<br />
<br />
- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że oddano strzały na terenie siedziby jednej z firm w Gdyni. Nikt nie został ranny. Wiadomo, że padły dwa strzały - mówił WP podkom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej w Gdyni.<br />
<br />
- Wyglądało to tak, jakby chciał do nas strzelać i gdyby nie zimna krew jednego z naszych kolegów, mogłyby być ofiary - tak o strzelaninie w Thomson Reuters mówi reporterowi Radia Gdańsk jedna z pracownic.<br />
<br />
Według informacji Rada Gdańsk, napastnik miał wejść wieczorem do swojego miejsca pracy z pistoletem i długą bronią.<br />
<br />
Pracownica Reutersa mówiła, że 30-letni Stjepan zazwyczaj brał popołudniowe zmiany, był zamknięty w sobie, nie miał w pracy kolegów i często dzwonił do swojej rodziny. TVN podaje nieoficjalnie, że mężczyzna przeżył "załamanie nerwowe."<br />
<br />
"Gazeta Wyborcza" informuje z kolei, że Białorusin interesował się strzelectwem i brał udział w zawodach strzeleckich.<br />
<br />
Policję zaalarmowali pracownicy.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Wstrząsające informacje z Gdyni. "Wszedł do pracy i zaczął strzelać".</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTE3MDA3JD1qfGJydQc1YHcKYiBvRD09KFRjNC0cfmR3AH5yeARgeXYDenZyBnxtdRwqIDhdJDVrWT0j/" border="0" alt="[Obrazek: MTE3MDA3JD1qfGJydQc1YHcKYiBvRD09KFRjNC0c...hdJDVrWT0j]" /><br />
<br />
W siedzibie agencji Reuters przy ul. Śląskiej w Gdyni doszło we wtorek do strzelaniny. Zatrzymano 30-letniego Białorusina. Jeden z pracowników obezwładnił napastnika.<br />
<br />
- Policja zatrzymała 30-letniego obywatela Białorusi. To pracownik agencji. Trwają przesłuchania i ustalanie okoliczności zdarzenia - informuje WP podkom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej w Gdyni.<br />
<br />
- Otrzymaliśmy zgłoszenie, że oddano strzały na terenie siedziby jednej z firm w Gdyni. Nikt nie został ranny. Wiadomo, że padły dwa strzały - mówił WP podkom. Michał Sienkiewicz z Komendy Wojewódzkiej w Gdyni.<br />
<br />
- Wyglądało to tak, jakby chciał do nas strzelać i gdyby nie zimna krew jednego z naszych kolegów, mogłyby być ofiary - tak o strzelaninie w Thomson Reuters mówi reporterowi Radia Gdańsk jedna z pracownic.<br />
<br />
Według informacji Rada Gdańsk, napastnik miał wejść wieczorem do swojego miejsca pracy z pistoletem i długą bronią.<br />
<br />
Pracownica Reutersa mówiła, że 30-letni Stjepan zazwyczaj brał popołudniowe zmiany, był zamknięty w sobie, nie miał w pracy kolegów i często dzwonił do swojej rodziny. TVN podaje nieoficjalnie, że mężczyzna przeżył "załamanie nerwowe."<br />
<br />
"Gazeta Wyborcza" informuje z kolei, że Białorusin interesował się strzelectwem i brał udział w zawodach strzeleckich.<br />
<br />
Policję zaalarmowali pracownicy.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Wytrzymali trzy dni w mieszkaniu z pluskwami. Zostały bolesne rany po ukąszeniach.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-wytrzymali-trzy-dni-w-mieszkaniu-z-pluskwami_2656</link>
			<pubDate>Thu, 09 Nov 2017 20:45:27 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-wytrzymali-trzy-dni-w-mieszkaniu-z-pluskwami_2656</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Wytrzymali trzy dni w mieszkaniu z pluskwami. Zostały bolesne rany po ukąszeniach.</span></span></div>
<br />
<img src="http://p4.wawalove.pl/p4.wawalove.pl/355e5e826a70ecbe0d6a7f6c22d394a4.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 355e5e826a70ecbe0d6a7f6c22d394a4.jpg]" /><br />
<br />
Stan mężczyzny zaczął gwałtownie się pogarszać – oprócz uciążliwej wysypki, pojawił się silny ból głowy.<br />
<br />
Duży metraż, dobra lokalizacja… i pluskwy w cenie czynszu. Ola i jej chłopak wytrzymali jedynie trzy dni w wynajętym mieszkaniu w centrum Warszawy. Wszystko z powodu natrętnego robactwa i brudu, o których nie poinformowała ich właścicielka lokum. Ukąszenia pluskiew były na tyle poważne, że partner Oli trafił na zwolnienie lekarskie. To jednak nie wszystko - właścicielka wciąż "poluje" na nowego lokatora.<br />
<br />
Na ofertę mieszkania przy ulicy Ogrodowej Ola natrafiła w jednej z facebookowych grup. Było dosyć tanie – za około 2200 złotych miesięcznie właścicielka oferowała lokum o powierzchni prawie 60 metrów kwadratowych, zlokalizowane w centrum Warszawy. Aleksandra jest weteranką w wynajmowaniu – robi to od ponad siedmiu lat odkąd mieszka w stolicy. Razem ze swoim chłopakiem podpisali umowę z panią Zuzanną i wprowadzili się do nowego mieszkania ostatniego dnia października.<br />
<br />
<img src="http://p1.wawalove.pl/p1.wawalove.pl/930522912b75cf7d1c576c136926b8c0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 930522912b75cf7d1c576c136926b8c0.jpg]" /><br />
<br />
Pierwsze wrażenie nie należało do najlepszych. - Przyjechaliśmy tam około drugiej w nocy i pierwsze, co nas uderzyło to straszny smród wydobywający się z mieszkania. Jakby ktoś połączył zapach kadzideł i chemikaliów ze sobą albo palił coś bardzo toksycznego w mieszkaniu – wspomina Ola.  <br />
<br />
Zapach to nie jedyna rzecz, która zwróciła jej uwagę. – Wszystko było oblepione brudem, brzydziłam się nawet w czajniku zagotować wodę na herbatę – mówi kobieta w rozmowie z naszą reporterką. - Przetarłam palcem po komodzie w sypialni i na palcu została mi gruba warstwa kurzu– dodaje. - Firanki były czarne od brudu. Nawet sąsiadki mówiły z góry, że one wiszą od zawsze i nigdy nie były zmieniane. Właścicielka tłumaczyła, że one po prostu są w takim kolorze… - podkreśla rozgoryczona Ola.  <br />
<br />
<img src="http://p4.wawalove.pl/p4.wawalove.pl/a459859d616e845d7bd601b936e5b9b5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a459859d616e845d7bd601b936e5b9b5.jpg]" /><br />
<br />
Po dawce tak mocnych wrażeń zrezygnowana para poszła spać. Jednak drugi dzień przyniósł kolejne problemy. – Gdy wstaliśmy rano, okazało się, że zostaliśmy przez coś pogryzieni. U mnie nie było to szczególnie widoczne, ale nie ciele Kuby zaczęły się pojawiać spore bąble – opisuje kobieta.<br />
<br />
Para zaczęła szukać źródła ukąszenia i znalazła je… pod łóżkiem. - Zajrzeliśmy pod materace i wtedy  poczułam kolejny bardzo dziwny zapach, który skojarzył mi się z pluskwami. Dlaczego? Bo kiedyś przeczytałam w Internecie, ze jak są pluskwy w domu to roznosi się intensywny zapach podobny do zgniłych malin. Ja taką zgniliznę poczułam – podkreśla Ola.<br />
<br />
Pomimo tego para myślała, że to zwykłe uczulenie na proszek do prania i zdecydowała się spędzić kolejną noc w lokum na Ogrodowej. I to właśnie ona była decydująca. – Kuba był tak pogryziony, że nie mógł otworzyć oka. W życiu nie widziałam tak pogryzionego człowieka, który wyglądałby jak trędowaty – Aleksandra nie kryje przerażenia.<br />
<br />
Stan mężczyzny zaczął gwałtownie się pogarszać – oprócz uciążliwej wysypki, pojawił się silny ból głowy. Para nie chciała już zwlekać, zdecydowała się na wizytę u lekarza. – Diagnoza była prosta: Kuba został pogryziony przez pluskwy, na które ma alergię. Tego było za wiele. Po powrocie do mieszkania zadecydowaliśmy, że musimy się z niego wyprowadzić – opowiada Ola. Drugiego listopada wyprowadzili się z kamienicy przy ulicy Ogrodowej. Nie zdążyli nawet rozpakować rzeczy.<br />
<br />
<img src="http://p2.wawalove.pl/p2.wawalove.pl/ac631601fc5179467f7eb8d0bd9eb268.jpg" border="0" alt="[Obrazek: ac631601fc5179467f7eb8d0bd9eb268.jpg]" /><br />
<br />
W taki sposób po zaledwie trzech dniach od przeprowadzki Ola i Kuba zaczęli szukać nowego lokum. Zdjęcia pogryzień i brudu wysłali właścicielce, która przeprosiła i zaproponowała wynajęcie ekipy sprzątającej na swój koszt. Z tego już para nie skorzystała. Usłyszeli wówczas od pani Zuzanny, że mieszkanie zostanie gruntownie wyremontowane i wystawione na sprzedaż.<br />
<br />
Aleksandra opisała swoją historię w grupie, gdzie znalazła ofertę mieszkania w kamienicy przy Ogrodowej. Została automatycznie zablokowana przez właścicielkę, która przy okazji skasowała jej wpis. Gdyby tego było mało… wstawiła nową ofertę wynajmu. O tym Ola się dowiedziała od znajomego.<br />
<br />
- Teraz już wiem, że zdjęcia, które znajdują się w ofercie ukazują mieszkanie, które wygląda zupełnie inaczej. Pani Zuzanna nie wspomina w opisie o pluskwach, wrzaskach za ścianą. Prawda jest taka, że ktoś się na to mieszkanie nabierze… - mówi rozgoryczona Ola w rozmowie z WawaLove.pl.<br />
<br />
I wszystko wskazuje na to, że właścicielka rozpoczęła „polowanie” na nowego właściciela felernego mieszkania. – Napisał do mnie student, któremu wcześniej pani Zuzanna odmówiła. Powód? Bała się, że chłopak będzie organizował głośne imprezy. Po tym jak się wyprowadziliśmy napisała do niego, że nie doszło do podpisania umowy z naszej winy. Pytała, czy wciąż jest zainteresowany wynajęciem mieszkania – burzy się Ola.<br />
<br />
Skontaktowaliśmy się z właścicielką lokalu w tej sprawie. Ta jednak odmówiła komentarza.<br />
<br />
<img src="http://p3.wawalove.pl/p3.wawalove.pl/1347f9656b105cfa9550d00f0a106cf4.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 1347f9656b105cfa9550d00f0a106cf4.jpg]" /><br />
<br />
<img src="http://p2.wawalove.pl/p2.wawalove.pl/b8507fb1636e07a8c108510c118cf3cd.jpg" border="0" alt="[Obrazek: b8507fb1636e07a8c108510c118cf3cd.jpg]" /><br />
<br />
Według Konrada Figurskiego radcy prawnego z kancelarii Obrębski Adwokaci i Radcowie Prawni, sam Kodeks Cywilny przewiduje, że jeżeli wady najętego lokalu zagrażają zdrowiu najemcy, można wypowiedzieć tę umowę bez zachowania terminów wypowiedzenia. - Pozwala na to artykuł 682 K.c. Ażeby jednak nie zaogniać relacji, to jeśli problem da się usunąć, zalecam, aby wezwać właściciela do natychmiastowej reakcji. Jeśli umowa nie stanowi inaczej, można to zrobić w dowolnej formie, nawet smsem - tłumaczy prawnik.<br />
<br />
Jak podkreśla Aleksandra w rozmowie z WawaLove.pl, że nie chce się mścić na nieuczciwej właścicielce. – Ale mogło dojść do tragedii. Okazało się, że Kuba jest uczulony na ugryzienia tych owadów, a miał ich na ciele ponad sto. Właściciele nie zdają sobie sprawy, że naprawdę mogą komuś zrobić ogromną krzywdę – podkreśla w rozmowie z naszą reporterką.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wawalove.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Wytrzymali trzy dni w mieszkaniu z pluskwami. Zostały bolesne rany po ukąszeniach.</span></span></div>
<br />
<img src="http://p4.wawalove.pl/p4.wawalove.pl/355e5e826a70ecbe0d6a7f6c22d394a4.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 355e5e826a70ecbe0d6a7f6c22d394a4.jpg]" /><br />
<br />
Stan mężczyzny zaczął gwałtownie się pogarszać – oprócz uciążliwej wysypki, pojawił się silny ból głowy.<br />
<br />
Duży metraż, dobra lokalizacja… i pluskwy w cenie czynszu. Ola i jej chłopak wytrzymali jedynie trzy dni w wynajętym mieszkaniu w centrum Warszawy. Wszystko z powodu natrętnego robactwa i brudu, o których nie poinformowała ich właścicielka lokum. Ukąszenia pluskiew były na tyle poważne, że partner Oli trafił na zwolnienie lekarskie. To jednak nie wszystko - właścicielka wciąż "poluje" na nowego lokatora.<br />
<br />
Na ofertę mieszkania przy ulicy Ogrodowej Ola natrafiła w jednej z facebookowych grup. Było dosyć tanie – za około 2200 złotych miesięcznie właścicielka oferowała lokum o powierzchni prawie 60 metrów kwadratowych, zlokalizowane w centrum Warszawy. Aleksandra jest weteranką w wynajmowaniu – robi to od ponad siedmiu lat odkąd mieszka w stolicy. Razem ze swoim chłopakiem podpisali umowę z panią Zuzanną i wprowadzili się do nowego mieszkania ostatniego dnia października.<br />
<br />
<img src="http://p1.wawalove.pl/p1.wawalove.pl/930522912b75cf7d1c576c136926b8c0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 930522912b75cf7d1c576c136926b8c0.jpg]" /><br />
<br />
Pierwsze wrażenie nie należało do najlepszych. - Przyjechaliśmy tam około drugiej w nocy i pierwsze, co nas uderzyło to straszny smród wydobywający się z mieszkania. Jakby ktoś połączył zapach kadzideł i chemikaliów ze sobą albo palił coś bardzo toksycznego w mieszkaniu – wspomina Ola.  <br />
<br />
Zapach to nie jedyna rzecz, która zwróciła jej uwagę. – Wszystko było oblepione brudem, brzydziłam się nawet w czajniku zagotować wodę na herbatę – mówi kobieta w rozmowie z naszą reporterką. - Przetarłam palcem po komodzie w sypialni i na palcu została mi gruba warstwa kurzu– dodaje. - Firanki były czarne od brudu. Nawet sąsiadki mówiły z góry, że one wiszą od zawsze i nigdy nie były zmieniane. Właścicielka tłumaczyła, że one po prostu są w takim kolorze… - podkreśla rozgoryczona Ola.  <br />
<br />
<img src="http://p4.wawalove.pl/p4.wawalove.pl/a459859d616e845d7bd601b936e5b9b5.jpg" border="0" alt="[Obrazek: a459859d616e845d7bd601b936e5b9b5.jpg]" /><br />
<br />
Po dawce tak mocnych wrażeń zrezygnowana para poszła spać. Jednak drugi dzień przyniósł kolejne problemy. – Gdy wstaliśmy rano, okazało się, że zostaliśmy przez coś pogryzieni. U mnie nie było to szczególnie widoczne, ale nie ciele Kuby zaczęły się pojawiać spore bąble – opisuje kobieta.<br />
<br />
Para zaczęła szukać źródła ukąszenia i znalazła je… pod łóżkiem. - Zajrzeliśmy pod materace i wtedy  poczułam kolejny bardzo dziwny zapach, który skojarzył mi się z pluskwami. Dlaczego? Bo kiedyś przeczytałam w Internecie, ze jak są pluskwy w domu to roznosi się intensywny zapach podobny do zgniłych malin. Ja taką zgniliznę poczułam – podkreśla Ola.<br />
<br />
Pomimo tego para myślała, że to zwykłe uczulenie na proszek do prania i zdecydowała się spędzić kolejną noc w lokum na Ogrodowej. I to właśnie ona była decydująca. – Kuba był tak pogryziony, że nie mógł otworzyć oka. W życiu nie widziałam tak pogryzionego człowieka, który wyglądałby jak trędowaty – Aleksandra nie kryje przerażenia.<br />
<br />
Stan mężczyzny zaczął gwałtownie się pogarszać – oprócz uciążliwej wysypki, pojawił się silny ból głowy. Para nie chciała już zwlekać, zdecydowała się na wizytę u lekarza. – Diagnoza była prosta: Kuba został pogryziony przez pluskwy, na które ma alergię. Tego było za wiele. Po powrocie do mieszkania zadecydowaliśmy, że musimy się z niego wyprowadzić – opowiada Ola. Drugiego listopada wyprowadzili się z kamienicy przy ulicy Ogrodowej. Nie zdążyli nawet rozpakować rzeczy.<br />
<br />
<img src="http://p2.wawalove.pl/p2.wawalove.pl/ac631601fc5179467f7eb8d0bd9eb268.jpg" border="0" alt="[Obrazek: ac631601fc5179467f7eb8d0bd9eb268.jpg]" /><br />
<br />
W taki sposób po zaledwie trzech dniach od przeprowadzki Ola i Kuba zaczęli szukać nowego lokum. Zdjęcia pogryzień i brudu wysłali właścicielce, która przeprosiła i zaproponowała wynajęcie ekipy sprzątającej na swój koszt. Z tego już para nie skorzystała. Usłyszeli wówczas od pani Zuzanny, że mieszkanie zostanie gruntownie wyremontowane i wystawione na sprzedaż.<br />
<br />
Aleksandra opisała swoją historię w grupie, gdzie znalazła ofertę mieszkania w kamienicy przy Ogrodowej. Została automatycznie zablokowana przez właścicielkę, która przy okazji skasowała jej wpis. Gdyby tego było mało… wstawiła nową ofertę wynajmu. O tym Ola się dowiedziała od znajomego.<br />
<br />
- Teraz już wiem, że zdjęcia, które znajdują się w ofercie ukazują mieszkanie, które wygląda zupełnie inaczej. Pani Zuzanna nie wspomina w opisie o pluskwach, wrzaskach za ścianą. Prawda jest taka, że ktoś się na to mieszkanie nabierze… - mówi rozgoryczona Ola w rozmowie z WawaLove.pl.<br />
<br />
I wszystko wskazuje na to, że właścicielka rozpoczęła „polowanie” na nowego właściciela felernego mieszkania. – Napisał do mnie student, któremu wcześniej pani Zuzanna odmówiła. Powód? Bała się, że chłopak będzie organizował głośne imprezy. Po tym jak się wyprowadziliśmy napisała do niego, że nie doszło do podpisania umowy z naszej winy. Pytała, czy wciąż jest zainteresowany wynajęciem mieszkania – burzy się Ola.<br />
<br />
Skontaktowaliśmy się z właścicielką lokalu w tej sprawie. Ta jednak odmówiła komentarza.<br />
<br />
<img src="http://p3.wawalove.pl/p3.wawalove.pl/1347f9656b105cfa9550d00f0a106cf4.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 1347f9656b105cfa9550d00f0a106cf4.jpg]" /><br />
<br />
<img src="http://p2.wawalove.pl/p2.wawalove.pl/b8507fb1636e07a8c108510c118cf3cd.jpg" border="0" alt="[Obrazek: b8507fb1636e07a8c108510c118cf3cd.jpg]" /><br />
<br />
Według Konrada Figurskiego radcy prawnego z kancelarii Obrębski Adwokaci i Radcowie Prawni, sam Kodeks Cywilny przewiduje, że jeżeli wady najętego lokalu zagrażają zdrowiu najemcy, można wypowiedzieć tę umowę bez zachowania terminów wypowiedzenia. - Pozwala na to artykuł 682 K.c. Ażeby jednak nie zaogniać relacji, to jeśli problem da się usunąć, zalecam, aby wezwać właściciela do natychmiastowej reakcji. Jeśli umowa nie stanowi inaczej, można to zrobić w dowolnej formie, nawet smsem - tłumaczy prawnik.<br />
<br />
Jak podkreśla Aleksandra w rozmowie z WawaLove.pl, że nie chce się mścić na nieuczciwej właścicielce. – Ale mogło dojść do tragedii. Okazało się, że Kuba jest uczulony na ugryzienia tych owadów, a miał ich na ciele ponad sto. Właściciele nie zdają sobie sprawy, że naprawdę mogą komuś zrobić ogromną krzywdę – podkreśla w rozmowie z naszą reporterką.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wawalove.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[300 zł na drugie, ale 700 zł na trzecie dziecko? Program 500+ może czekać rewolucja.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-300-zl-na-drugie-ale-700-zl-na-trzecie-dziecko_2504</link>
			<pubDate>Mon, 30 Oct 2017 11:45:57 +0100</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-300-zl-na-drugie-ale-700-zl-na-trzecie-dziecko_2504</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">300 zł na drugie, ale 700 zł na trzecie dziecko? Program 500+ może czekać rewolucja.</span><br />
</span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTA2Nzk0JD1ufWFMXwQ1Z3AAYR5FRz09LFVgCgcfemByC3xIWgl1eWwDdkxaBHptdwV6VV4AfXlvWD4d/" border="0" alt="[Obrazek: MTA2Nzk0JD1ufWFMXwQ1Z3AAYR5FRz09LFVgCgcf...4AfXlvWD4d]" /><br />
<br />
Tylko 300 zł na drugie dziecko, ale 700 zł na trzecie, a na kolejne już 1000 zł lub nawet więcej. Propozycja wyszła od byłego wicepremiera Henryka Goryszewskiego. I już spodobała się Mateuszowi Morawieckiemu. Czy szykuje się rewolucja w rządowym programie?<br />
<br />
Sprawę opisuje dziennik "Fakt". W zeszłym tygodniu podczas spotkania wicepremierów obecnego i wcześniejszych rządów, padła propozycja wprowadzenia progresywnej kwoty świadczenia wychowawczego.<br />
<br />
Propozycję przedstawił Henryk Goryszewski, wicepremier w rządzie Hanny Suchockiej, który kiedyś zasłynął słowami "Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka".<br />
<br />
Jego pomysł polega na wprowadzeniu narastającej stawki świadczenia. Na drugie dziecko byłoby to nie 500 zł, ale tylko 300 zł. Natomiast za każde kolejne dziecko stawka by rosła.<br />
<br />
W przypadku trzeciego dziecka świadczenie wynosiłoby 700 zł, ale już za czwarte aż 1000 zł. Za każde kolejne mogłoby być jeszcze więcej.<br />
<br />
W tej sytuacji motywacja do posiadania większej liczby dzieci byłaby znacznie silniejsza niż dzisiaj. Stratne byłyby rodziny z dwójką dzieci, te z trojgiem wyszłyby "na zero", za to rodziny wielodzietne odniosłyby korzyść<br />
<br />
- Pewnie tak by się dało - miał powiedzieć Morawiecki, zapewniając, że porozmawia na ten temat z kolegami z rządu i PiS.<br />
<br />
Pozytywną reakcję Morawieckiego może tłumaczyć to, że zaproponowany przez Goryszewskiego model świadczenia wychowawczego byłby tańszy w obsłudze.<br />
<br />
Ograniczenie do 300 zł świadczenia na drugie dziecko, które jest wypłacane zdecydowanie najczęściej, pozwoliłoby bowiem na miliardowe oszczędności. Obecny program 500+ kosztuje około 24 mld zł rocznie.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">300 zł na drugie, ale 700 zł na trzecie dziecko? Program 500+ może czekać rewolucja.</span><br />
</span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTA2Nzk0JD1ufWFMXwQ1Z3AAYR5FRz09LFVgCgcfemByC3xIWgl1eWwDdkxaBHptdwV6VV4AfXlvWD4d/" border="0" alt="[Obrazek: MTA2Nzk0JD1ufWFMXwQ1Z3AAYR5FRz09LFVgCgcf...4AfXlvWD4d]" /><br />
<br />
Tylko 300 zł na drugie dziecko, ale 700 zł na trzecie, a na kolejne już 1000 zł lub nawet więcej. Propozycja wyszła od byłego wicepremiera Henryka Goryszewskiego. I już spodobała się Mateuszowi Morawieckiemu. Czy szykuje się rewolucja w rządowym programie?<br />
<br />
Sprawę opisuje dziennik "Fakt". W zeszłym tygodniu podczas spotkania wicepremierów obecnego i wcześniejszych rządów, padła propozycja wprowadzenia progresywnej kwoty świadczenia wychowawczego.<br />
<br />
Propozycję przedstawił Henryk Goryszewski, wicepremier w rządzie Hanny Suchockiej, który kiedyś zasłynął słowami "Nie jest ważne czy w Polsce będzie kapitalizm, wolność słowa, czy w Polsce będzie dobrobyt. Najważniejsze, żeby Polska była katolicka".<br />
<br />
Jego pomysł polega na wprowadzeniu narastającej stawki świadczenia. Na drugie dziecko byłoby to nie 500 zł, ale tylko 300 zł. Natomiast za każde kolejne dziecko stawka by rosła.<br />
<br />
W przypadku trzeciego dziecka świadczenie wynosiłoby 700 zł, ale już za czwarte aż 1000 zł. Za każde kolejne mogłoby być jeszcze więcej.<br />
<br />
W tej sytuacji motywacja do posiadania większej liczby dzieci byłaby znacznie silniejsza niż dzisiaj. Stratne byłyby rodziny z dwójką dzieci, te z trojgiem wyszłyby "na zero", za to rodziny wielodzietne odniosłyby korzyść<br />
<br />
- Pewnie tak by się dało - miał powiedzieć Morawiecki, zapewniając, że porozmawia na ten temat z kolegami z rządu i PiS.<br />
<br />
Pozytywną reakcję Morawieckiego może tłumaczyć to, że zaproponowany przez Goryszewskiego model świadczenia wychowawczego byłby tańszy w obsłudze.<br />
<br />
Ograniczenie do 300 zł świadczenia na drugie dziecko, które jest wypłacane zdecydowanie najczęściej, pozwoliłoby bowiem na miliardowe oszczędności. Obecny program 500+ kosztuje około 24 mld zł rocznie.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Tragiczny finał poszukiwań 21-latki. Odnaleziono ciało.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-tragiczny-final-poszukiwan-21-latki-odnaleziono_2499</link>
			<pubDate>Thu, 26 Oct 2017 17:59:43 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-tragiczny-final-poszukiwan-21-latki-odnaleziono_2499</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Tragiczny finał poszukiwań 21-latki. Odnaleziono ciało.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/NDcwNTM5Jy1MRH5tNQR3dkwTYCM9XCMjTQcie34FeXBWT3lseBh5d1tHfmJ8B2E0AgIiPSNUYzMKBCA9KEI9LwJDYCQjUg==/" border="0" alt="[Obrazek: NDcwNTM5Jy1MRH5tNQR3dkwTYCM9XCMjTQcie34F...JDYCQjUg==]" /><br />
<br />
Nie żyje zaginiona 21-letnia Paulina z Turku w Wielkopolsce. Rodzina poszukiwała jej przez media społecznościowe po tym, jak zaginęła podczas powrotu z Łodzi do domu.<br />
<br />
Rodzina o zaginięciu zawiadomiła policję i rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. <br />
<br />
Ciało młodej kobiety zostało odnalezione nad ranem we wtorek, 24 października. Śledczy nie chcą jednak podawać szczegółów. - Na tym etapie nie zakładamy udziału osób trzecich. Rodzina nie zgadza się na udzielanie szerszych informacji w tej sprawie - mówi Wirtualnej Polsce mł. insp. Joanna Kącka z łódzkiej policji.<br />
<br />
Paulina zaginęła, wracając z Łodzi, gdzie zaocznie studiowała. Jej telefon był wyłączony.<br />
<br />
Jej bliscy rozpoczęli poszukiwania na szeroką skalę, publikując apel o pomoc w lokalnych mediach i serwisach społecznościowych.<br />
<br />
W internecie pojawił się wówczas taki komunikat: "Paulina ma ok. 170 cm wzrostu, ubrana powinna być w ciemnozieloną długą kurtkę, czarne botki na niskim korku, jasną zieloną dużą torbę na bagaż". Rodzina prosiła o informacje, które mogły pomóc w skontaktowaniu się z 21-latką.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Tragiczny finał poszukiwań 21-latki. Odnaleziono ciało.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/NDcwNTM5Jy1MRH5tNQR3dkwTYCM9XCMjTQcie34FeXBWT3lseBh5d1tHfmJ8B2E0AgIiPSNUYzMKBCA9KEI9LwJDYCQjUg==/" border="0" alt="[Obrazek: NDcwNTM5Jy1MRH5tNQR3dkwTYCM9XCMjTQcie34F...JDYCQjUg==]" /><br />
<br />
Nie żyje zaginiona 21-letnia Paulina z Turku w Wielkopolsce. Rodzina poszukiwała jej przez media społecznościowe po tym, jak zaginęła podczas powrotu z Łodzi do domu.<br />
<br />
Rodzina o zaginięciu zawiadomiła policję i rozpoczęła poszukiwania na własną rękę. <br />
<br />
Ciało młodej kobiety zostało odnalezione nad ranem we wtorek, 24 października. Śledczy nie chcą jednak podawać szczegółów. - Na tym etapie nie zakładamy udziału osób trzecich. Rodzina nie zgadza się na udzielanie szerszych informacji w tej sprawie - mówi Wirtualnej Polsce mł. insp. Joanna Kącka z łódzkiej policji.<br />
<br />
Paulina zaginęła, wracając z Łodzi, gdzie zaocznie studiowała. Jej telefon był wyłączony.<br />
<br />
Jej bliscy rozpoczęli poszukiwania na szeroką skalę, publikując apel o pomoc w lokalnych mediach i serwisach społecznościowych.<br />
<br />
W internecie pojawił się wówczas taki komunikat: "Paulina ma ok. 170 cm wzrostu, ubrana powinna być w ciemnozieloną długą kurtkę, czarne botki na niskim korku, jasną zieloną dużą torbę na bagaż". Rodzina prosiła o informacje, które mogły pomóc w skontaktowaniu się z 21-latką.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[ISIS straszy zamachami podczas mundialu. Terroryści wykorzystali wizerunek Messiego.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-isis-straszy-zamachami-podczas-mundialu-terrorysci_2498</link>
			<pubDate>Wed, 25 Oct 2017 18:15:08 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-isis-straszy-zamachami-podczas-mundialu-terrorysci_2498</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">ISIS straszy zamachami podczas mundialu. Terroryści wykorzystali wizerunek Leo Messiego.</span></span></div>
<br />
<img src="https://pliki.meczyki.pl/big/240/59bb73f3aedc7.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 59bb73f3aedc7.jpg]" /><br />
<br />
ISIS straszy zamachami podczas mistrzostw świata w Rosji. Dżihadyści na jednym z plakatów propagandowych umieścili wizerunek Leo Messiego, który płacze krwią.<br />
<br />
O sprawie poinformowała organizacja SITE, która monitoruje zachowania terrorystów w internecie. Na jednym z kanałów propagandowych ISIS pojawiły się grafiki sugerujące, że kolejnym celem zamachowców będą mistrzostwa świata w Rosji.<br />
<br />
Na pierwszym plakacie widać dżihadystę, który z oddali spogląda na stadion Łużniki w Moskwie, czyli arenę finału mundialu. Zamieszczone na grafice napisy głoszą: "zero wrogów Allaha w Rosji" oraz "przysięgam, ogień mudżahedinów was spali, poczekajcie tylko".<br />
<br />
<img src="http://nasze-niemcy.pl/wrzucaniezdjec/images/beznazudu.png" border="0" alt="[Obrazek: beznazudu.png]" /><br />
<br />
Drugi plakat przedstawia Leo Messiego, który stoi za kratami w więziennym drelichu. Argentyńczyk płacze krwią.<br />
<br />
<img src="https://pbs.twimg.com/media/DM85h-TVAAAA8NY.jpg" border="0" alt="[Obrazek: DM85h-TVAAAA8NY.jpg]" /><br />
<br />
Terroryści powiązani z tzw. Państwem Islamskim atakowali już w Rosji - w zorganizowanym przez nich w kwietniu zamachu w Sankt Petersburgu zginęło szesnaście osób. W tym mieście odbędzie się siedem spotkań mistrzostw.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: meczyki.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">ISIS straszy zamachami podczas mundialu. Terroryści wykorzystali wizerunek Leo Messiego.</span></span></div>
<br />
<img src="https://pliki.meczyki.pl/big/240/59bb73f3aedc7.jpg" border="0" alt="[Obrazek: 59bb73f3aedc7.jpg]" /><br />
<br />
ISIS straszy zamachami podczas mistrzostw świata w Rosji. Dżihadyści na jednym z plakatów propagandowych umieścili wizerunek Leo Messiego, który płacze krwią.<br />
<br />
O sprawie poinformowała organizacja SITE, która monitoruje zachowania terrorystów w internecie. Na jednym z kanałów propagandowych ISIS pojawiły się grafiki sugerujące, że kolejnym celem zamachowców będą mistrzostwa świata w Rosji.<br />
<br />
Na pierwszym plakacie widać dżihadystę, który z oddali spogląda na stadion Łużniki w Moskwie, czyli arenę finału mundialu. Zamieszczone na grafice napisy głoszą: "zero wrogów Allaha w Rosji" oraz "przysięgam, ogień mudżahedinów was spali, poczekajcie tylko".<br />
<br />
<img src="http://nasze-niemcy.pl/wrzucaniezdjec/images/beznazudu.png" border="0" alt="[Obrazek: beznazudu.png]" /><br />
<br />
Drugi plakat przedstawia Leo Messiego, który stoi za kratami w więziennym drelichu. Argentyńczyk płacze krwią.<br />
<br />
<img src="https://pbs.twimg.com/media/DM85h-TVAAAA8NY.jpg" border="0" alt="[Obrazek: DM85h-TVAAAA8NY.jpg]" /><br />
<br />
Terroryści powiązani z tzw. Państwem Islamskim atakowali już w Rosji - w zorganizowanym przez nich w kwietniu zamachu w Sankt Petersburgu zginęło szesnaście osób. W tym mieście odbędzie się siedem spotkań mistrzostw.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: meczyki.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[BMW inwestuje w Polsce. Tak jak Volkswagen i Mercedes.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-bmw-inwestuje-w-polsce-tak-jak-volkswagen_2497</link>
			<pubDate>Tue, 24 Oct 2017 20:16:02 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-bmw-inwestuje-w-polsce-tak-jak-volkswagen_2497</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">BMW inwestuje w Polsce. Tak jak Volkswagen i Mercedes.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTE0ODY3JT1qf2BybQc0Z3EDYCB3RDw9KFdhNDUcfWByBHlxYAV4bWgdfHNoCnpldQl-azteO3ovQCg=/" border="0" alt="[Obrazek: LTE0ODY3JT1qf2BybQc0Z3EDYCB3RDw9KFdhNDUc...teO3ovQCg=]" /><br />
<br />
BMW w Polsce nie tylko utrzymuje pozycję lidera w segmencie premium, ale i inwestuje w kolejne obiekty. W Świecku powstanie centrum logistyczne części zamiennych i akcesoriów. To nie jedyny motoryzacyjny gigant angażujący kapitał w naszym kraju.<br />
<br />
Biorąc pod uwagę pozytywne prognozy na przyszłość, BMW Group zdecydowała się na budowę nowego magazynu o powierzchni ponad 32 tys. m kw. Inwestycja będzie zlokalizowane w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Niemiecka marka wysupła na budowę aż 20 mln euro.<br />
<br />
Centrum logistyczne znajdzie się zaledwie 6 km od granicy polsko-niemieckiej i tylko 110 km od najbliższego zakładu produkcyjnego usytuowanego w Berlinie. Z kolei strefa ekonomiczna pozwoli na częściowe zwolnienie z np. kosztów zatrudnienia nowych pracowników. Zakład współpracować będzie ze 150 odbiorcami w regionie w zakresie dostaw aż 60 tys. części.<br />
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTc4MzAyJD1Me2JMdU01Z1cNYh5vDj09DlNjCi1WeGZWBXxId0h9eVIGdUh0T3hhVwViGCwOYD8PQS4AOBJgPw9BLgA4EmAwDBonCiY=/" border="0" alt="[Obrazek: MTc4MzAyJD1Me2JMdU01Z1cNYh5vDj09DlNjCi1W...AwDBonCiY=]" /><br />
<br />
Lecz to nie jedyna inwestycja dokonana przez Niemców w Polsce. Volkswagen rozpocznie w naszym kraju produkcję swojego najdroższego i najbardziej zaawansowanego kampera – Craftera XXL. Będzie to wymagało stworzenia nowej hali w Białężycach pod Wrześnią. Tutaj koszty wyniosą około 4 mln euro, a pokryje je polski oddział koncernu. Wszystko po to, by produkować zaledwie kilka tys. pojazdów rocznie.<br />
<br />
Również Mercedes rozpoczął niedawno budowę fabryki w Jaworze, gdzie powstawać będzie kilkaset tysięcy silników rocznie. Obiekt powstanie w Dolnośląskiej Strefie Aktywności Ekonomicznej. Zainteresowanych pracą w tym zakładzie nie brakuje. Jak się okazuje, na jedno miejsce przypadło nawet 200 chętnych.<br />
<br />
Polska stała się również obiektem zainteresowania Toyoty (produkujemy nowoczesne silniki tej firmy) czy LG Chem (będziemy tworzyć baterie do samochodów elektrycznych). Z kolei jeszcze pół roku temu fabryki motoryzacyjnych gigantów w Serbii czy nawet Słowacji musiały zmagać się z protestami pracowników. Problemem okazały się wówczas wysokości wynagrodzeń oraz system premii.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">BMW inwestuje w Polsce. Tak jak Volkswagen i Mercedes.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTE0ODY3JT1qf2BybQc0Z3EDYCB3RDw9KFdhNDUcfWByBHlxYAV4bWgdfHNoCnpldQl-azteO3ovQCg=/" border="0" alt="[Obrazek: LTE0ODY3JT1qf2BybQc0Z3EDYCB3RDw9KFdhNDUc...teO3ovQCg=]" /><br />
<br />
BMW w Polsce nie tylko utrzymuje pozycję lidera w segmencie premium, ale i inwestuje w kolejne obiekty. W Świecku powstanie centrum logistyczne części zamiennych i akcesoriów. To nie jedyny motoryzacyjny gigant angażujący kapitał w naszym kraju.<br />
<br />
Biorąc pod uwagę pozytywne prognozy na przyszłość, BMW Group zdecydowała się na budowę nowego magazynu o powierzchni ponad 32 tys. m kw. Inwestycja będzie zlokalizowane w Kostrzyńsko-Słubickiej Specjalnej Strefie Ekonomicznej. Niemiecka marka wysupła na budowę aż 20 mln euro.<br />
<br />
Centrum logistyczne znajdzie się zaledwie 6 km od granicy polsko-niemieckiej i tylko 110 km od najbliższego zakładu produkcyjnego usytuowanego w Berlinie. Z kolei strefa ekonomiczna pozwoli na częściowe zwolnienie z np. kosztów zatrudnienia nowych pracowników. Zakład współpracować będzie ze 150 odbiorcami w regionie w zakresie dostaw aż 60 tys. części.<br />
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTc4MzAyJD1Me2JMdU01Z1cNYh5vDj09DlNjCi1WeGZWBXxId0h9eVIGdUh0T3hhVwViGCwOYD8PQS4AOBJgPw9BLgA4EmAwDBonCiY=/" border="0" alt="[Obrazek: MTc4MzAyJD1Me2JMdU01Z1cNYh5vDj09DlNjCi1W...AwDBonCiY=]" /><br />
<br />
Lecz to nie jedyna inwestycja dokonana przez Niemców w Polsce. Volkswagen rozpocznie w naszym kraju produkcję swojego najdroższego i najbardziej zaawansowanego kampera – Craftera XXL. Będzie to wymagało stworzenia nowej hali w Białężycach pod Wrześnią. Tutaj koszty wyniosą około 4 mln euro, a pokryje je polski oddział koncernu. Wszystko po to, by produkować zaledwie kilka tys. pojazdów rocznie.<br />
<br />
Również Mercedes rozpoczął niedawno budowę fabryki w Jaworze, gdzie powstawać będzie kilkaset tysięcy silników rocznie. Obiekt powstanie w Dolnośląskiej Strefie Aktywności Ekonomicznej. Zainteresowanych pracą w tym zakładzie nie brakuje. Jak się okazuje, na jedno miejsce przypadło nawet 200 chętnych.<br />
<br />
Polska stała się również obiektem zainteresowania Toyoty (produkujemy nowoczesne silniki tej firmy) czy LG Chem (będziemy tworzyć baterie do samochodów elektrycznych). Z kolei jeszcze pół roku temu fabryki motoryzacyjnych gigantów w Serbii czy nawet Słowacji musiały zmagać się z protestami pracowników. Problemem okazały się wówczas wysokości wynagrodzeń oraz system premii.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Rekordowa wygrana frankowicza z bankiem. Unieważnienie kredytu i 2 miliony zł.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-rekordowa-wygrana-frankowicza-z-bankiem-uniewaznienie_2495</link>
			<pubDate>Mon, 23 Oct 2017 17:45:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-rekordowa-wygrana-frankowicza-z-bankiem-uniewaznienie_2495</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Rekordowa wygrana frankowicza z bankiem. Unieważnienie kredytu i 2 miliony zł do zwrotu.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTU4MTk0JD16e2JiXwQ1YGcNYjBFRz09OFNjJAcfdGJjAX5iUgBgeWQDfGNaBXxgbAFiJwpUYDInVSM_BEckNy9RYz4bVw==/" border="0" alt="[Obrazek: MTU4MTk0JD16e2JiXwQ1YGcNYjBFRz09OFNjJAcf...9RYz4bVw==]" /><br />
<br />
Bank wyjątkowo nierzetelnie informował o ryzyku finansowym i kosztach - uznał Sąd Okręgowy w Warszawie. Efekt? Zwrot 2,1 miliona złotych klientowi, i to z odsetkami, oraz uznanie umowy kredytowej za nieważną. Takiego wyroku w sprawie nieszczęsnych kredytów we frankach jeszcze w Polsce nie było.<br />
<br />
Po raz pierwszy sąd przyznał klientowi banku tak wielką kwotę w sporze z bankiem - informuje warszawski adwokat Dariusz Wółkiewicz. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał za nieważną umowę o tzw. kredyt indeksowany do waluty CHF, pomiędzy zamożnym inwestorem, a Getin Noble Bankiem (dawniej Noble Bank). Uznał, że pracownik banku nierzetelnie informował klienta o ryzyku i kosztach zaciągnięcia kredytu walutowego.<br />
<br />
Klient uzyskał od banku zwrot wszystkich kosztów związanych z kredytem. To 2,1 mln złotych, a wraz odsetkami aż 2,8 mln złotych. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny, jednak adwokat Wółkiewicz dodaje, że sprawa na tyle kompromituje bank, że być może ten zgodzi się na wypłatę bez odwołania do wyższej instancji. - Inaczej do wiadomości publicznej trafi miażdżące uzasadnienie, na które zaczęliby powoływać się kolejni klienci - mówi dalej.<br />
<br />
Jak doszło do tej sprawy? Adwokat Dariusz Wółkiewicz nie mówi kim dokładnie jest pogromca banku. Wiadomo, że to osoba, która zgromadziła wcześniej dużą kwotę oszczędności. W 2007 r. ten zamożny inwestor zgłosił się do jednego z oddziałów ówczesnego Noble Banku z zamiarem ulokowania oszczędności. Bank wówczas oferował lokaty z atrakcyjnym oprocentowaniem, nawet 6,5 proc. w skali roku. Pracownik banku, posługujący się tytułem „Doradca Finansowy Noble Bank”, przekonał klienta, iż środki warto ulokować w tzw. poliso-lokacie. Jednocześnie zachęcił do zaciągnięcia kredytu na inne produkty finansowe. Propozycją był tak zwany kredyt indeksowany do waluty CHF.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Pożyczył 2 miliony oddał 4</span><br />
<br />
Klient połknął haczyk i otrzymał do dyspozycji kwotę 2,1 mln zł, a po uruchomieniu kredytu Noble Bank określił wysokość salda zadłużenia na poziomie 940 tys. franków szwajcarskich. Kilka miesięcy później na rynku walut doszło do wzrostu notowań franka. Tym samym monstrualnie zaczęło wzrastać zadłużenie klienta. Ponieważ trafiło na zamożnego człowieka, zacisnął zęby i w czerwcu 2013 r. spłacił kredyt. Łącznie oddał bankowi 4,2 mln zł kapitału i odsetek.<br />
<br />
Okazało się, że okazyjna oferta, w którą uwierzył kosztowała go 2 miliony złotych. Pieniądze stracił również na poliso-lokacie. Złożył pozew do sądu domagając się zwrotu pobranych przez bank odsetek, ale też odszkodowania za takie "doradztwo". - Prowizja za udzielenie kredytu miała wynosić zero procent, a tymczasem bank naliczył 4,5 proc. To tylko jeden z przykładów karygodnego postępowania banku. Oceniający umowę biegły nie miał wątpliwości co do "rażąco nierzetelnego informowania klienta od ryzyku finansowym" i prawdziwych kosztach tego przedsięwzięcia - dodaje adwokat Wółkiewicz.<br />
<br />
W sumie proces sądowy trwał trzy lata. Wydając wyrok sąd uznał, iż sposób przedstawiania informacji o istocie umowy kredytu indeksowanego jak również o jej korzyściach i ryzykach był rażąco nierzetelny. "Samą umowę należy uznać za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego, tym samym za bezwzględnie nieważną" - orzekł sąd. W konsekwencji uznał, że strony powinny zwrócić sobie tylko to, co świadczyły nawzajem. Z 4,2 mln zł kapitału i odsetek odliczył wszystkie świadczenia na rzecz banku. Stąd kwota 2,1 mln złotych przyznana klientowi.<br />
<br />
- Decyzję o ewentualnym odwołaniu się od wyroku sądu, podejmiemy po wnikliwej analizie uzasadnienia - mówi WP Artur Newecki z biura prasowego Getin Noble Bank. Na pewno bankowcy mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Od daty złożenia pozwu, czyli marca 2014 kwota do zwrotu klientowi urosła do 2,8 mln zł. Dalej możliwy scenariusz wygląda tak: jeśli bank się odwoła, to rozpoznanie sprawy w sądzie apelacyjnym nastąpi po około 15 miesiącach. Jeśli wówczas przegra ryzykuje jeszcze wyższe straty. Do zapłaty klientowi będzie miał 3,5 miliona złotych.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Banki się bronią</span><br />
<br />
Przypomnijmy, że w sprawach Frankowicze kontra banki najmocniejszy komentarz napisał Cezary Stypułkowski, prezes mBanku. Przekonywał w nim, że Frankowicze są "wkręcani w procesy" przez żądnych sławy mecenasów. Tymczasem tak naprawdę mimo początkowych sukcesów w sądach nie ma mowy o unieważnianiu dużej liczby umów kredytowych.<br />
<br />
Na razie branża bankowa skutecznie się broni. Między innymi sąd II instancji odrzucił korzystny wyrok dla Frankowicza, który jako pierwszy w Polsce uzyskał korzystny wyrok w starciu z bankiem. Sprawy sądowe nadal się toczą, a co jakiś czas wychodzą na jaw nowe, sensacyjne wręcz kulisy pracy doradców klientów banków. Pisaliśmy o zeznaniach pracownika banku, który po zakończeniu kariery przyznał się przed sadem, że straszył klientów, aby nakłonić ich do podpisania niekorzystnych aneksów do umów kredytowych.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Rekordowa wygrana frankowicza z bankiem. Unieważnienie kredytu i 2 miliony zł do zwrotu.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTU4MTk0JD16e2JiXwQ1YGcNYjBFRz09OFNjJAcfdGJjAX5iUgBgeWQDfGNaBXxgbAFiJwpUYDInVSM_BEckNy9RYz4bVw==/" border="0" alt="[Obrazek: MTU4MTk0JD16e2JiXwQ1YGcNYjBFRz09OFNjJAcf...9RYz4bVw==]" /><br />
<br />
Bank wyjątkowo nierzetelnie informował o ryzyku finansowym i kosztach - uznał Sąd Okręgowy w Warszawie. Efekt? Zwrot 2,1 miliona złotych klientowi, i to z odsetkami, oraz uznanie umowy kredytowej za nieważną. Takiego wyroku w sprawie nieszczęsnych kredytów we frankach jeszcze w Polsce nie było.<br />
<br />
Po raz pierwszy sąd przyznał klientowi banku tak wielką kwotę w sporze z bankiem - informuje warszawski adwokat Dariusz Wółkiewicz. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał za nieważną umowę o tzw. kredyt indeksowany do waluty CHF, pomiędzy zamożnym inwestorem, a Getin Noble Bankiem (dawniej Noble Bank). Uznał, że pracownik banku nierzetelnie informował klienta o ryzyku i kosztach zaciągnięcia kredytu walutowego.<br />
<br />
Klient uzyskał od banku zwrot wszystkich kosztów związanych z kredytem. To 2,1 mln złotych, a wraz odsetkami aż 2,8 mln złotych. Wyrok jest jeszcze nieprawomocny, jednak adwokat Wółkiewicz dodaje, że sprawa na tyle kompromituje bank, że być może ten zgodzi się na wypłatę bez odwołania do wyższej instancji. - Inaczej do wiadomości publicznej trafi miażdżące uzasadnienie, na które zaczęliby powoływać się kolejni klienci - mówi dalej.<br />
<br />
Jak doszło do tej sprawy? Adwokat Dariusz Wółkiewicz nie mówi kim dokładnie jest pogromca banku. Wiadomo, że to osoba, która zgromadziła wcześniej dużą kwotę oszczędności. W 2007 r. ten zamożny inwestor zgłosił się do jednego z oddziałów ówczesnego Noble Banku z zamiarem ulokowania oszczędności. Bank wówczas oferował lokaty z atrakcyjnym oprocentowaniem, nawet 6,5 proc. w skali roku. Pracownik banku, posługujący się tytułem „Doradca Finansowy Noble Bank”, przekonał klienta, iż środki warto ulokować w tzw. poliso-lokacie. Jednocześnie zachęcił do zaciągnięcia kredytu na inne produkty finansowe. Propozycją był tak zwany kredyt indeksowany do waluty CHF.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Pożyczył 2 miliony oddał 4</span><br />
<br />
Klient połknął haczyk i otrzymał do dyspozycji kwotę 2,1 mln zł, a po uruchomieniu kredytu Noble Bank określił wysokość salda zadłużenia na poziomie 940 tys. franków szwajcarskich. Kilka miesięcy później na rynku walut doszło do wzrostu notowań franka. Tym samym monstrualnie zaczęło wzrastać zadłużenie klienta. Ponieważ trafiło na zamożnego człowieka, zacisnął zęby i w czerwcu 2013 r. spłacił kredyt. Łącznie oddał bankowi 4,2 mln zł kapitału i odsetek.<br />
<br />
Okazało się, że okazyjna oferta, w którą uwierzył kosztowała go 2 miliony złotych. Pieniądze stracił również na poliso-lokacie. Złożył pozew do sądu domagając się zwrotu pobranych przez bank odsetek, ale też odszkodowania za takie "doradztwo". - Prowizja za udzielenie kredytu miała wynosić zero procent, a tymczasem bank naliczył 4,5 proc. To tylko jeden z przykładów karygodnego postępowania banku. Oceniający umowę biegły nie miał wątpliwości co do "rażąco nierzetelnego informowania klienta od ryzyku finansowym" i prawdziwych kosztach tego przedsięwzięcia - dodaje adwokat Wółkiewicz.<br />
<br />
W sumie proces sądowy trwał trzy lata. Wydając wyrok sąd uznał, iż sposób przedstawiania informacji o istocie umowy kredytu indeksowanego jak również o jej korzyściach i ryzykach był rażąco nierzetelny. "Samą umowę należy uznać za sprzeczną z zasadami współżycia społecznego, tym samym za bezwzględnie nieważną" - orzekł sąd. W konsekwencji uznał, że strony powinny zwrócić sobie tylko to, co świadczyły nawzajem. Z 4,2 mln zł kapitału i odsetek odliczył wszystkie świadczenia na rzecz banku. Stąd kwota 2,1 mln złotych przyznana klientowi.<br />
<br />
- Decyzję o ewentualnym odwołaniu się od wyroku sądu, podejmiemy po wnikliwej analizie uzasadnienia - mówi WP Artur Newecki z biura prasowego Getin Noble Bank. Na pewno bankowcy mają teraz twardy orzech do zgryzienia. Od daty złożenia pozwu, czyli marca 2014 kwota do zwrotu klientowi urosła do 2,8 mln zł. Dalej możliwy scenariusz wygląda tak: jeśli bank się odwoła, to rozpoznanie sprawy w sądzie apelacyjnym nastąpi po około 15 miesiącach. Jeśli wówczas przegra ryzykuje jeszcze wyższe straty. Do zapłaty klientowi będzie miał 3,5 miliona złotych.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Banki się bronią</span><br />
<br />
Przypomnijmy, że w sprawach Frankowicze kontra banki najmocniejszy komentarz napisał Cezary Stypułkowski, prezes mBanku. Przekonywał w nim, że Frankowicze są "wkręcani w procesy" przez żądnych sławy mecenasów. Tymczasem tak naprawdę mimo początkowych sukcesów w sądach nie ma mowy o unieważnianiu dużej liczby umów kredytowych.<br />
<br />
Na razie branża bankowa skutecznie się broni. Między innymi sąd II instancji odrzucił korzystny wyrok dla Frankowicza, który jako pierwszy w Polsce uzyskał korzystny wyrok w starciu z bankiem. Sprawy sądowe nadal się toczą, a co jakiś czas wychodzą na jaw nowe, sensacyjne wręcz kulisy pracy doradców klientów banków. Pisaliśmy o zeznaniach pracownika banku, który po zakończeniu kariery przyznał się przed sadem, że straszył klientów, aby nakłonić ich do podpisania niekorzystnych aneksów do umów kredytowych.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Znowu "nie oddamy nawet guzika"]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-znowu-nie-oddamy-nawet-guzika_2494</link>
			<pubDate>Sun, 22 Oct 2017 23:31:25 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-znowu-nie-oddamy-nawet-guzika_2494</guid>
			<description><![CDATA[Minister Antoni, który ojczyznę obroni, oznajmił światu, że polska armia stawi czoła każdej armii i skutecznie każdą armię powstrzyma.<br />
Co kieruje optymizmem ministra?<br />
Ponoć prezydencik ma jutro podpisać ustawę, która gwarantuje finansowanie wojska w wysokości 2,5% PKB.<br />
To jest bardzo radosna wiadomość dla sił zbrojnych RP.<br />
Mnie zastanawia - PO CO ten wydatek i czemu i komu ma służyć?<br />
Polska jest w strukturach NATO i może liczyć na pomoc swych sojuszników.<br />
Potencjalni wrogowie to Rosja ( wydatki na zbrojenia 6 razy większe niż Polska od jutra ) Białoruś i Ukraina.<br />
Szwedzi też chyba kolejnego potopu nie planują <img src="https://nasze-niemcy.pl/images/smilies/biggrin.gif" alt="Big Grin" title="Big Grin" class="smilie smilie_4" /> <br />
Czy naprawdę zagrożenie ze strony tych państw jest tak wielkie, by wydawać z budżetu 2,5% podczas, gdy skąpi się na służbę zdrowia i na szkolnictwo - 4,38% i 0,43% PKB ?!<br />
Ja człowiek wiekowy jestem i wiem, że takie wydatki na służby mundurowe poprzedzają przykręcanie śruby społeczeństwu. <br />
Każdy reżim chce sobie zapewnić loyalność apartu ucisku, dlatego na policje zostanie wydane 2,45% PKB.<br />
Czyli na mundurowych zostanie przekazane 4,95% PKB, podczas gdy na rozwój i zdrowie społeczeństwa tylko 4,81% PKB.<br />
Teraz przyjdzie nam poczekać, co nowego pisuarowy reżim wymyśli i jak złapie za mordę "drugi sort społeczeństwa" <img src="https://nasze-niemcy.pl/images/smilies/huh.gif" alt="Huh" title="Huh" class="smilie smilie_17" />  <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
+]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[Minister Antoni, który ojczyznę obroni, oznajmił światu, że polska armia stawi czoła każdej armii i skutecznie każdą armię powstrzyma.<br />
Co kieruje optymizmem ministra?<br />
Ponoć prezydencik ma jutro podpisać ustawę, która gwarantuje finansowanie wojska w wysokości 2,5% PKB.<br />
To jest bardzo radosna wiadomość dla sił zbrojnych RP.<br />
Mnie zastanawia - PO CO ten wydatek i czemu i komu ma służyć?<br />
Polska jest w strukturach NATO i może liczyć na pomoc swych sojuszników.<br />
Potencjalni wrogowie to Rosja ( wydatki na zbrojenia 6 razy większe niż Polska od jutra ) Białoruś i Ukraina.<br />
Szwedzi też chyba kolejnego potopu nie planują <img src="https://nasze-niemcy.pl/images/smilies/biggrin.gif" alt="Big Grin" title="Big Grin" class="smilie smilie_4" /> <br />
Czy naprawdę zagrożenie ze strony tych państw jest tak wielkie, by wydawać z budżetu 2,5% podczas, gdy skąpi się na służbę zdrowia i na szkolnictwo - 4,38% i 0,43% PKB ?!<br />
Ja człowiek wiekowy jestem i wiem, że takie wydatki na służby mundurowe poprzedzają przykręcanie śruby społeczeństwu. <br />
Każdy reżim chce sobie zapewnić loyalność apartu ucisku, dlatego na policje zostanie wydane 2,45% PKB.<br />
Czyli na mundurowych zostanie przekazane 4,95% PKB, podczas gdy na rozwój i zdrowie społeczeństwa tylko 4,81% PKB.<br />
Teraz przyjdzie nam poczekać, co nowego pisuarowy reżim wymyśli i jak złapie za mordę "drugi sort społeczeństwa" <img src="https://nasze-niemcy.pl/images/smilies/huh.gif" alt="Huh" title="Huh" class="smilie smilie_17" />  <br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
<br />
+]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Narzekasz na wysokość emerytury? ZUS i tak wypłaca co miesiąc więcej, niż powinien.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-narzekasz-na-wysokosc-emerytury-zus-i-tak_2492</link>
			<pubDate>Wed, 18 Oct 2017 18:30:13 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-narzekasz-na-wysokosc-emerytury-zus-i-tak_2492</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Narzekasz na wysokość emerytury? ZUS i tak wypłaca co miesiąc więcej, niż powinien.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTQxMTQ5JT1-N2JiZQE0YGRNYjB_Qjw9PB9jJD0afmBkSn9iYwZ8eWBMfmJkDH9nZU1iMTxQPi0lDT81f188Mw==/" border="0" alt="[Obrazek: LTQxMTQ5JT1-N2JiZQE0YGRNYjB_Qjw9PB9jJD0a...81f188Mw==]" /><br />
<br />
Emerytury Polaków są zawyżone o 180-250 złotych, ponieważ ZUS nie bierze pod uwagę tego, że długość życia szybko rośnie. Dla budżetu państwa to koszt 9 mld złotych rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje obniżenie ustawowego wieku emerytalnego.<br />
<br />
Błąd opisały ekonomistki Joanna Tyrowicz i Magdalena Malec w raporcie "Przedziwne wypadku ZUS, czyli dlaczego warto umieć liczyć". Sprawę opisuje "Gazeta Wyborcza".<br />
<br />
Skąd bierze się błędne wyliczona emerytura? Jak wyjaśnia gazeta, chodzi o sposób wyliczania składki w przypadku roczników, które na emeryturę przechodzą od 2009 roku.<br />
<br />
ZUS dzieli cały zgromadzony przez daną osobę kapitał emerytalny przez dalszą oczekiwaną długość życia i w ten sposób wylicza wysokość miesięcznego świadczenia.<br />
<br />
Skąd ZUS wie, jak długo będziemy żyć na emeryturze? Oczywiście posługuje się uśrednioną dla każdej z płci wartością, którą publikuje Główny Urząd Statystyczny.<br />
<br />
I tu pojawia się problem. Choć statystyczna długość życia Polaków z każdym rokiem się wydłuża, ZUS wciąż opiera się na danych z 2008 roku, bo tak mówi ustawa.<br />
<br />
Różnice są naprawdę spore. Jeszcze w 2008 roku statystyczny mężczyzna żył 74 lata, ale w w 2016 roku już 78 lat.<br />
<br />
Gdyby ZUS opierał się na aktualnych danych, musiałby wyliczać znacznie niższą emeryturę.<br />
<br />
Jak pisze "Wyborcza", dla osób które przeszły na emeryturę w 2008 roku byłoby to o 180 zł mniej, a dla tych, które przechodzą teraz - 250 zł.<br />
<br />
Jak się okazuje, politycy zdają sobie sprawę z tego, że ZUS wypłaca za wysokie emerytury, ale wolą nie podejmować tego tematu, bo oznaczałoby to obniżenie i tak niezbyt wysokich emerytur.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span> ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Narzekasz na wysokość emerytury? ZUS i tak wypłaca co miesiąc więcej, niż powinien.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTQxMTQ5JT1-N2JiZQE0YGRNYjB_Qjw9PB9jJD0afmBkSn9iYwZ8eWBMfmJkDH9nZU1iMTxQPi0lDT81f188Mw==/" border="0" alt="[Obrazek: LTQxMTQ5JT1-N2JiZQE0YGRNYjB_Qjw9PB9jJD0a...81f188Mw==]" /><br />
<br />
Emerytury Polaków są zawyżone o 180-250 złotych, ponieważ ZUS nie bierze pod uwagę tego, że długość życia szybko rośnie. Dla budżetu państwa to koszt 9 mld złotych rocznie, czyli mniej więcej tyle, ile kosztuje obniżenie ustawowego wieku emerytalnego.<br />
<br />
Błąd opisały ekonomistki Joanna Tyrowicz i Magdalena Malec w raporcie "Przedziwne wypadku ZUS, czyli dlaczego warto umieć liczyć". Sprawę opisuje "Gazeta Wyborcza".<br />
<br />
Skąd bierze się błędne wyliczona emerytura? Jak wyjaśnia gazeta, chodzi o sposób wyliczania składki w przypadku roczników, które na emeryturę przechodzą od 2009 roku.<br />
<br />
ZUS dzieli cały zgromadzony przez daną osobę kapitał emerytalny przez dalszą oczekiwaną długość życia i w ten sposób wylicza wysokość miesięcznego świadczenia.<br />
<br />
Skąd ZUS wie, jak długo będziemy żyć na emeryturze? Oczywiście posługuje się uśrednioną dla każdej z płci wartością, którą publikuje Główny Urząd Statystyczny.<br />
<br />
I tu pojawia się problem. Choć statystyczna długość życia Polaków z każdym rokiem się wydłuża, ZUS wciąż opiera się na danych z 2008 roku, bo tak mówi ustawa.<br />
<br />
Różnice są naprawdę spore. Jeszcze w 2008 roku statystyczny mężczyzna żył 74 lata, ale w w 2016 roku już 78 lat.<br />
<br />
Gdyby ZUS opierał się na aktualnych danych, musiałby wyliczać znacznie niższą emeryturę.<br />
<br />
Jak pisze "Wyborcza", dla osób które przeszły na emeryturę w 2008 roku byłoby to o 180 zł mniej, a dla tych, które przechodzą teraz - 250 zł.<br />
<br />
Jak się okazuje, politycy zdają sobie sprawę z tego, że ZUS wypłaca za wysokie emerytury, ale wolą nie podejmować tego tematu, bo oznaczałoby to obniżenie i tak niezbyt wysokich emerytur.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span> ]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Inwazja biedronek azjatyckich w Polsce? Są wszędzie.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-inwazja-biedronek-azjatyckich-w-polsce-sa_2489</link>
			<pubDate>Tue, 17 Oct 2017 16:58:30 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-inwazja-biedronek-azjatyckich-w-polsce-sa_2489</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Inwazja biedronek azjatyckich w Polsce? Są wszędzie.</span></span></div>
<br />
<img src="https://i.wpimg.pl/5000x0/i.abczdrowie.pl.sds.o2.pl/imageCache/2017/10/17/inhome_3d23-x0y0xx0yy0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: inhome_3d23-x0y0xx0yy0.jpg]" /><br />
<br />
Wraz z ciepłymi dniami, pojawiają się na ścianach budynków. Wchodzą nie tylko przez okna, ale przez wszystkie możliwe szczeliny. Wydzielają charakterystyczny zapach, mogą też ukąsić. Chodzi o biedronki azjatyckie. Wiele źródeł podaje, że są dla nas niebezpieczne. Czy tak jest naprawdę? Zapytaliśmy ekspertów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Biedronka azjatycka</span><br />
<br />
- Biedronka azjatycka masowo pojawia się od wiosny do jesieni, szczególnie w ciepłe dni. To bardzo ciekawy gatunek. Występuje w wielu formach barwnych: od czerwonej, poprzez barwy pośrednie, po czarną. Na jej przykładzie daje się zauważyć zmienność gatunkową – tłumaczy dr hab. Tomasz Mokrzycki z Wydziału Leśnego SGGW.<br />
<br />
Ekspert dodaje, że w mediach już niejednokrotnie słyszał o "ludożerczych biedronkach" czy "biedronce ninja".<br />
<br />
- To stan klęski, ale rozumu. Ktoś, kto czyta tego typu artykuły, zaczyna obawiać się o własne życie. Owszem, biedronka azjatycka wydziela płyn odstraszający, który może wywoływać reakcje alergiczne. Ale podobne objawy powodują też nasze rodzime biedronki – dodaje dr hab. Mokrzycki. Ten gatunek jest zagrożeniem, ale nie dla ludzi.<br />
<br />
- Dla nas nie jest niebezpieczna. Musielibyśmy się jej najeść, by zauważyć niepożądane symptomy. Zagraża natomiast naszym biedronkom rodzimym. Tam, gdzie pojawia się biedronka azjatycka, naszych biedronek jest mniej – tłumaczy ekspert.<br />
<br />
Skąd ten gatunek wziął się w Polsce? - W latach 80. XX wieku został sprowadzony z Azji przez Francuzów. W szklarniach miał niszczyć mszyce. W Polsce po raz pierwszy usłyszeliśmy o biedronce azjatyckiej w 2006 roku. Od tej pory występuje praktycznie w całym kraju – dodaje dr hab. Mokrzycki.<br />
<br />
Biedronki azjatyckie wykorzystuje się, by nie stosować środków chemicznych. Jest to bardziej naturalny sposób na niszczenie mszyc.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Czy należy z nią walczyć?</span><br />
<br />
- Biedronka azjatycka może być uciążliwa. Ma skłonność do wnikania do budynków. Jest aktywna, gdy jest słonecznie i bezwietrznie. Może też wywoływać reakcje alergiczne, np. kichanie czy zmiany na skórze. Takie przypadki opisywane były do tej pory głównie w Stanach Zjednoczonych – tłumaczy dr Piotr Ceryngier z UKSW.<br />
<br />
Zdarza się, że biedronka azjatycka może lekko ukąsić. - Zresztą nasze biedronki też to robią. Jednak, co jest gorsze, to konkurencja dla rodzimych biedronek. Dlaczego? Biedronki azjatyckie skutecznie konkurują z rodzimymi gatunkami oraz zjadają ich stadia młodociane - dodaje ekspert.<br />
<br />
Co robić, gdy wlecą do naszego mieszkania? - Jeżeli pojawi się ich tylko kilka, można je bez problemu złapać i wypuścić za okno. Występują masowo? Niektórzy włączają wtedy odkurzacz... Jednak tego sposobu nie polecamy. A co z zapachem, który wydzielają? To pyrazyny. Są one elementem obrony przeciwko drapieżnikom. Oprócz pyrazyn, które są związkami lotnymi, w ramach obrony biedronka azjatycka i inne biedronki produkują gorzkie w smaku i dla wielu zwierząt toksyczne alkaloidy – komentuje dr Ceryngier.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Możemy też działać bardziej naturalnie.</span><br />
<br />
- Warto posmarować ramy okna mentolem lub kamforą. Te substancje odstraszają biedronki. Zapobiegać inwazji można również dzięki środkom chemicznym. To jednak najgorsze wyjście z tej sytuacji – dodaje.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Głos alergologa</span><br />
<br />
- Do tej pory nie miałam pacjentów, którzy skarżyliby się na ugryzienia biedronek azjatyckich. Co jednak robić w takim przypadku? To samo, co przy ugryzieniach innych owadów. Jeżeli powodują odczyny miejscowe, nakładamy zimny okład i żel przeciwświądowy. Widzimy stan zapalny i zaczerwienienie? Tutaj pomoże aerozol, krem bądź żel ze sterydem - tłumaczy lek. Joanna Matysiak, alergolog.<br />
<br />
Uspokajamy - biedronki azjatyckie nie są dla nas zagrożeniem. Gdy jednak bardzo przeszkadzają, zawsze możemy założyć w oknie moskitierę.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Inwazja biedronek azjatyckich w Polsce? Są wszędzie.</span></span></div>
<br />
<img src="https://i.wpimg.pl/5000x0/i.abczdrowie.pl.sds.o2.pl/imageCache/2017/10/17/inhome_3d23-x0y0xx0yy0.jpg" border="0" alt="[Obrazek: inhome_3d23-x0y0xx0yy0.jpg]" /><br />
<br />
Wraz z ciepłymi dniami, pojawiają się na ścianach budynków. Wchodzą nie tylko przez okna, ale przez wszystkie możliwe szczeliny. Wydzielają charakterystyczny zapach, mogą też ukąsić. Chodzi o biedronki azjatyckie. Wiele źródeł podaje, że są dla nas niebezpieczne. Czy tak jest naprawdę? Zapytaliśmy ekspertów.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Biedronka azjatycka</span><br />
<br />
- Biedronka azjatycka masowo pojawia się od wiosny do jesieni, szczególnie w ciepłe dni. To bardzo ciekawy gatunek. Występuje w wielu formach barwnych: od czerwonej, poprzez barwy pośrednie, po czarną. Na jej przykładzie daje się zauważyć zmienność gatunkową – tłumaczy dr hab. Tomasz Mokrzycki z Wydziału Leśnego SGGW.<br />
<br />
Ekspert dodaje, że w mediach już niejednokrotnie słyszał o "ludożerczych biedronkach" czy "biedronce ninja".<br />
<br />
- To stan klęski, ale rozumu. Ktoś, kto czyta tego typu artykuły, zaczyna obawiać się o własne życie. Owszem, biedronka azjatycka wydziela płyn odstraszający, który może wywoływać reakcje alergiczne. Ale podobne objawy powodują też nasze rodzime biedronki – dodaje dr hab. Mokrzycki. Ten gatunek jest zagrożeniem, ale nie dla ludzi.<br />
<br />
- Dla nas nie jest niebezpieczna. Musielibyśmy się jej najeść, by zauważyć niepożądane symptomy. Zagraża natomiast naszym biedronkom rodzimym. Tam, gdzie pojawia się biedronka azjatycka, naszych biedronek jest mniej – tłumaczy ekspert.<br />
<br />
Skąd ten gatunek wziął się w Polsce? - W latach 80. XX wieku został sprowadzony z Azji przez Francuzów. W szklarniach miał niszczyć mszyce. W Polsce po raz pierwszy usłyszeliśmy o biedronce azjatyckiej w 2006 roku. Od tej pory występuje praktycznie w całym kraju – dodaje dr hab. Mokrzycki.<br />
<br />
Biedronki azjatyckie wykorzystuje się, by nie stosować środków chemicznych. Jest to bardziej naturalny sposób na niszczenie mszyc.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Czy należy z nią walczyć?</span><br />
<br />
- Biedronka azjatycka może być uciążliwa. Ma skłonność do wnikania do budynków. Jest aktywna, gdy jest słonecznie i bezwietrznie. Może też wywoływać reakcje alergiczne, np. kichanie czy zmiany na skórze. Takie przypadki opisywane były do tej pory głównie w Stanach Zjednoczonych – tłumaczy dr Piotr Ceryngier z UKSW.<br />
<br />
Zdarza się, że biedronka azjatycka może lekko ukąsić. - Zresztą nasze biedronki też to robią. Jednak, co jest gorsze, to konkurencja dla rodzimych biedronek. Dlaczego? Biedronki azjatyckie skutecznie konkurują z rodzimymi gatunkami oraz zjadają ich stadia młodociane - dodaje ekspert.<br />
<br />
Co robić, gdy wlecą do naszego mieszkania? - Jeżeli pojawi się ich tylko kilka, można je bez problemu złapać i wypuścić za okno. Występują masowo? Niektórzy włączają wtedy odkurzacz... Jednak tego sposobu nie polecamy. A co z zapachem, który wydzielają? To pyrazyny. Są one elementem obrony przeciwko drapieżnikom. Oprócz pyrazyn, które są związkami lotnymi, w ramach obrony biedronka azjatycka i inne biedronki produkują gorzkie w smaku i dla wielu zwierząt toksyczne alkaloidy – komentuje dr Ceryngier.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Możemy też działać bardziej naturalnie.</span><br />
<br />
- Warto posmarować ramy okna mentolem lub kamforą. Te substancje odstraszają biedronki. Zapobiegać inwazji można również dzięki środkom chemicznym. To jednak najgorsze wyjście z tej sytuacji – dodaje.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Głos alergologa</span><br />
<br />
- Do tej pory nie miałam pacjentów, którzy skarżyliby się na ugryzienia biedronek azjatyckich. Co jednak robić w takim przypadku? To samo, co przy ugryzieniach innych owadów. Jeżeli powodują odczyny miejscowe, nakładamy zimny okład i żel przeciwświądowy. Widzimy stan zapalny i zaczerwienienie? Tutaj pomoże aerozol, krem bądź żel ze sterydem - tłumaczy lek. Joanna Matysiak, alergolog.<br />
<br />
Uspokajamy - biedronki azjatyckie nie są dla nas zagrożeniem. Gdy jednak bardzo przeszkadzają, zawsze możemy założyć w oknie moskitierę.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[W które niedziele zakupów nie zrobimy? Pokazujemy miesiąc po miesiącu.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-w-ktore-niedziele-zakupow-nie-zrobimy-pokazujemy_2486</link>
			<pubDate>Mon, 16 Oct 2017 19:55:45 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-w-ktore-niedziele-zakupow-nie-zrobimy-pokazujemy_2486</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">W które niedziele zakupów nie zrobimy? Pokazujemy miesiąc po miesiącu.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTM3MzA3JT1ifGJMdQc0Z3QCYh5vRDw9IFRjCi0cfWF0CntNcQR9YmACeU5xAnlmfAN8VTtSJyE9SmMwEXQ=/" border="0" alt="[Obrazek: LTM3MzA3JT1ifGJMdQc0Z3QCYh5vRDw9IFRjCi0c...E9SmMwEXQ=]" /><br />
<br />
W teorii w pierwszą i w trzecią niedzielę miesiąca będzie w Polsce obowiązywał zakaz handlu. W praktyce sytuacja nie jest jednak tak oczywista. Pokazujemy miesiąc po miesiącu, w które niedziele zakupów nie zrobimy.<br />
<br />
Założenia polityków są proste - od 2018 r. zakupy będziemy mogli zrobić tylko w co drugą niedzielę. Zakaz ma obowiązywać w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca. Problem w tym, że miesiąc miesiącowi nie równy, bo bywają takie, gdzie niedziel jest pięć. Do tego dochodzą jeszcze święta, które dodatkowo rozbijają kalendarz.<br />
<br />
Osobnym przypadkiem są także dni przedświąteczne, jak Wigilia Bożego Narodzenia czy Wielka Sobota. Wówczas zakupy będzie można robić, ale krócej.<br />
<br />
Szczegóły prezentujemy także w formie graficznej w naszym wirtualnym kalendarzu. Koszyki zielone oznaczają dni, w których będziemy mogli zrobić zakupy, czerwone - dni z zakazem handlu, a brązowe to dni, kiedy sklepy będą zamykane wcześniej.<br />
<br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/2073079996--70040340/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/133120487--173116897/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1296559292-490982711/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1345316002-707299933/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/2063236675-1758726313/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1819290084-1004772289/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/739804662-1786112800/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/553742509-466550679/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/11890751--873906317/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1278775239-1899375527/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1555626211--441425886/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/624186930-297283363/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">W które niedziele zakupów nie zrobimy? Pokazujemy miesiąc po miesiącu.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTM3MzA3JT1ifGJMdQc0Z3QCYh5vRDw9IFRjCi0cfWF0CntNcQR9YmACeU5xAnlmfAN8VTtSJyE9SmMwEXQ=/" border="0" alt="[Obrazek: LTM3MzA3JT1ifGJMdQc0Z3QCYh5vRDw9IFRjCi0c...E9SmMwEXQ=]" /><br />
<br />
W teorii w pierwszą i w trzecią niedzielę miesiąca będzie w Polsce obowiązywał zakaz handlu. W praktyce sytuacja nie jest jednak tak oczywista. Pokazujemy miesiąc po miesiącu, w które niedziele zakupów nie zrobimy.<br />
<br />
Założenia polityków są proste - od 2018 r. zakupy będziemy mogli zrobić tylko w co drugą niedzielę. Zakaz ma obowiązywać w pierwszą i trzecią niedzielę miesiąca. Problem w tym, że miesiąc miesiącowi nie równy, bo bywają takie, gdzie niedziel jest pięć. Do tego dochodzą jeszcze święta, które dodatkowo rozbijają kalendarz.<br />
<br />
Osobnym przypadkiem są także dni przedświąteczne, jak Wigilia Bożego Narodzenia czy Wielka Sobota. Wówczas zakupy będzie można robić, ale krócej.<br />
<br />
Szczegóły prezentujemy także w formie graficznej w naszym wirtualnym kalendarzu. Koszyki zielone oznaczają dni, w których będziemy mogli zrobić zakupy, czerwone - dni z zakazem handlu, a brązowe to dni, kiedy sklepy będą zamykane wcześniej.<br />
<br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/2073079996--70040340/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/133120487--173116897/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1296559292-490982711/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1345316002-707299933/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/2063236675-1758726313/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1819290084-1004772289/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/739804662-1786112800/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/553742509-466550679/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/11890751--873906317/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1278775239-1899375527/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/1555626211--441425886/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<img src="https://i.wpimg.pl/O/700x0/d.wpimg.pl/624186930-297283363/kalendarz.jpg" border="0" alt="[Obrazek: kalendarz.jpg]" /><br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Gdzie jest 997 ???!!!]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-gdzie-jest-997_2482</link>
			<pubDate>Thu, 12 Oct 2017 22:54:38 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-gdzie-jest-997_2482</guid>
			<description><![CDATA[W zeszłym tygodniu ten kultowy program powrócił. ...i byłem happy....bo niezależnie od upodobań politycznych ten program miał swoja rzesze zwolenników...wysoka ogladalnosc. ...i miał efekty. <br />
Dzis mial byc drugi odcinek. ....I co ????...<br />
Program  o uchodzcach!!!!....<br />
KURSKI ....TY ....C....<br />
ŚWIETOJEBLIWI PRECZ Z TV !!]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[W zeszłym tygodniu ten kultowy program powrócił. ...i byłem happy....bo niezależnie od upodobań politycznych ten program miał swoja rzesze zwolenników...wysoka ogladalnosc. ...i miał efekty. <br />
Dzis mial byc drugi odcinek. ....I co ????...<br />
Program  o uchodzcach!!!!....<br />
KURSKI ....TY ....C....<br />
ŚWIETOJEBLIWI PRECZ Z TV !!]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Szacunek do dzieci bezpłatne podstawówki. Polki o tym, jak wychowuje się w Szwajcari]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-szacunek-do-dzieci-bezplatne-podstawowki_2481</link>
			<pubDate>Thu, 12 Oct 2017 19:52:40 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-szacunek-do-dzieci-bezplatne-podstawowki_2481</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Szacunek do dzieci, bezpłatne podstawówki. Polki o tym, jak wychowuje się dzieci w Szwajcarii.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTIwMTUwJT1mOGJiYUM0YHpGYjB7ADw9JBBjJDlYfmJ6TnVsbER5eWRGfGZkQ3RheEB6ez4YLj0sAyx6Pwcr/" border="0" alt="[Obrazek: LTIwMTUwJT1mOGJiYUM0YHpGYjB7ADw9JBBjJDlY...0sAyx6Pwcr]" /><br />
<br />
Rok temu Maja zapakowała rodzinę do samochodu i wyjechała do Szwajcarii. Mówi, że uciekała przed dobrą zmianą, zmianami w polityce. Joanna opuściła Polskę z miłości. Dziś obie opowiadają o tym, co ciekawi rodziców najbardziej - o szwajcarskim systemie edukacji. Tak różnym od tego, który mamy w Polsce.<br />
<br />
System edukacji to ostatnio gorący temat. Nie ma tygodnia, by w sieci nie było głośno o kolejnych absurdach związanych z podręcznikami, nową podstawą programową, o seksizmie w szkolnych zdaniach, o rasistowskich żartach, o braku rzetelnych zajęć z wychowania do życia w rodzinie, o zwalnianych nauczycielach i tak dalej – tych tematów można wymieniać jeszcze trochę. Tym bardziej ciekawie wypada polski system edukacji w porównaniu z innymi krajami.<br />
<br />
Dwie Polki, na co dzień mieszkające w Szwajcarii, postanowiły opowiedzieć nam, jak wygląda to z ich perspektywy. I zaznaczają, że w każdym kantonie sytuacja wygląda inaczej. To ich historie i doświadczenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Najlepiej zorganizowany system</span><br />
<br />
- Szwajcarski system rzeczywiście różni się od tego, który istnieje w Polsce. Polska szkoła jest bardziej ambitna, ma o wiele bardziej ambitny program. 10-letnie dzieciaki, które przenoszą się tu do Szwajcarii, nie dość, że muszą cofnąć się o rok, żeby nauczyć się języka, to często załamują ręce. Dlaczego? Bo zwykle są na poziomie 3 lat wyżej, jeśli chodzi np. o matematykę, historię – mówi mi Joanna Lampka, autorka bloga "Szwajcarskie Blabliblu".<br />
<br />
Joanna mieszka w kantonie Vaud ze stolicą w Lozannie. Jak trafiła do Szwajcarii? Poznała chłopaka. Dość stereotypowa, klasyczna historia z miłością w roli głównej. Miał przenieść się do Krakowa, ale to ona dla niego przeniosła się do Szwajcarii. Jest tłumaczką, więc częściowo pracowała tu w zawodzie. Teraz rzadko tłumaczy czyjeś teksty – woli pisać swoje, m.in. o nauczaniu.<br />
<br />
Asia uważa, że Szwajcaria ma jeden z najlepiej zorganizowanych systemów edukacji na świecie. Niestety nie da się go przedstawić bardziej ogólnie jako spójny system obowiązujący w całym kraju, ponieważ edukacja jest jedną z dziedzin, która niemal całkowicie znajduje się w gestii władz kantonów.<br />
<br />
Przez 2 pierwsze lata maluchy chodzą do tak zwanej ecole enfantine, czyli do obowiązkowego, bezpłatnego przedszkola. Dzieci nie mają określonych lekcji, tylko uczą się liczyć, czytać i pisać przez zabawę. Sala lekcyjna jest tylko jedna, tak jak w naszym polskim przedszkolu i jest podzielona na kilka sekcji: kącik do nauki, kącik do zabawy, kącik do odpoczynku.<br />
<br />
Od 6. do 12. roku życia dzieci chodzą do obowiązkowej, bezpłatnej podstawówki, czyli ecole primaire. Uczą się języka francuskiego, matematyki, czytania, pisania, sztuki, muzyki i nieobowiązkowej religii. Dzieciaki uczą się, jakie są religie i o co w nich chodzi, przerabiają historie biblijne na równi z poznawaniem Wisznu i Sziwy. Od 8. roku życia wchodzi do programu historia, przyroda, drugi język Szwajcarii i chemia z fizyką.<br />
<br />
Po ukończeniu 12. roku życia dziecko idzie do gimnazjum – ecole secondaire. Jest to ostatni stopień obowiązkowego nauczania, który trwa 3 lata i kończy się wielkim egzaminem klasyfikującym do jednej ze szkół: szkoły maturalnej, która pozwala zdać maturę i dostać się na studia lub do szkoły zawodowej. Nastolatki bardzo wcześnie – bo już w wieku 16 lat wchodzą na rynek pracy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Scyzoryk dla 4-latka</span><br />
<br />
- Mówi się, że Szwajcarzy wychowują specjalistów. Dzieci bardzo szybko się specjalizują. Nie odkłada się tu decyzji o tym, czy dziecko będzie uczęszczało do szkoły zawodowej, czy do uniwersyteckiej. U nas w Polsce każdy elektryk jest historykiem, trenuje drużynę piłki nożnej, wie wszystko. A tutaj jest tak, że lekarze nie powiedzą ci nic na temat Szekspira, Moliera i rewolucji październikowej. Znają się tylko na swojej pracy. Nasz system jest o wiele bardziej ogólnokształcący – i wielu może zapisać to jako minus, bo brakuje specjalistów. Ale co mówi się z kolei o szwajcarskim systemie? Że produkuje maszyny. Nie ma systemu idealnego, jak widać – przyznaje Asia w rozmowie.<br />
<br />
Młodzi Szwajcarzy w większości wybierają szkoły zawodowe. Nie ze względu na swoje możliwości intelektualne, ale ze względu na możliwości szybkiego usamodzielnienia i zdobycia doświadczenia. Dlatego na uniwersytety idą naprawdę zdeterminowani młodzi ludzie, dla których studiowanie opasłych tomów socjologii czy marketingu to prawdziwa frajda, a nie katorga.<br />
<br />
O słynnym wychodzeniu dzieci do szkoły w pojedynkę też może wiele powiedzieć. Zdaniem Polki, maluchy, które w Szwajcarii chodzą same do szkoły (zarówno w miastach, jak i na prowincji), uczą się w ten sposób odpowiedzialności za siebie i za innych. 4-letnie dziecko same chodzi do szkoły, a w nagrodę dostaje szwajcarski scyzoryk. - Nóż i dziecko, wyobraź sobie miny matek w Polsce. A to jest nagroda, którą często dostaje się od dziadka. Ma pokazywać, że dziecko jest obdarzone ogromnym zaufaniem. Małe gesty, które uczą Szwajcarów odpowiedzialności za otoczenie – przyznaje.<br />
<br />
Matkom Polkom trudno się pogodzić nie tylko z faktem, że dziecko dostało nóż, ale i z tym, że maluch ma iść sam do szkoły. Łatwo nie jest, a komicznych sytuacji nie brakuje. - Mam koleżanki, które śledziły swoje dzieci. Jeździły za dziećmi samochodem, a mina dyrektora była bezcenna. Potem taka mama zostaje wezwana do dyrektora, a ten musi tłumaczyć, że każdy we wsi jest odpowiedzialny za jej dziecko. Ludzie patrzą, pilnują, czy dzieci dobrze się zachowują. Polki muszą nabrać dystansu – opowiada Joanna.<br />
<br />
Choć, jak przyznaje, niesamowicie podziwia Szwajcarów, to widzi też ich wady. Szwajcaria jest nieprzyjazna kobietom, szczególnie tym, które chciałyby pracować i wychowywać dzieci jednocześnie.<br />
<br />
- Dzieci wychodzą do szkoły o 8.45 i o 11.45 wracają do domu na lunch. Później idą z powrotem do szkoły i siedzą tam do 15. Który pracodawca da kobiecie z dzieckiem pracę, skoro ta musi być w domu po południu? Różni się to w kantonach, ale w wielu jest tak, że w środy zajęcia trwają tylko do południa. Dzieci można zostawić w szkole na lunch, ale to kosztuje i tanie nie jest – przyznaje Joanna.<br />
<br />
Podkreśla, że niewiele kobiet pracuje na pełen etat. A na te kobiety, które mają etaty, patrzy się z niedowierzaniem. - Mam taką koleżankę. Ma dziecko i pracuje na pełen etat. Mówi, że presja, jaką odczuwa, sprawiła, że musiała przenieść dzieci do szkoły prywatnej. W publicznej co chwilę słyszała od innych matek, że nie jest dobrym rodzicem – mówi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Na emigracji</span><br />
<br />
O edukacji w Szwajcarii może powiedzieć też wiele Maja. Jest pół-Szwajcarką. Mieszkała w rodzinnym kraju ojca do 6. roku życia. Gdy rodzice się rozwiedli, wyjechała z mamą do Polski. - Całe życie do tej pory przeżyłam w Polsce. W związku z dobrą zmianą zapakowałam rodzinę do samochodu i przyjechaliśmy tu z powrotem. Znalazłam pracę, znalazłam mieszkanie i zaczęliśmy życie tutaj – opowiada.<br />
<br />
Ma 3 dzieci. Córkę, która ma 7 lat. 14-letniego syna i najstarszą córkę, która ma prawie 17 lat.<br />
<br />
- Jeszcze przed meldunkiem wysłałam do departamentu szkolnictwa maila z informacją, że się przeprowadzamy i że dwoje z moich dzieci będzie chodziło do szkoły. Następnego dnia dostałam dla syna bilet miesięczny (jest objęty programem integracji) i miejsce w szkole do lutego. Ma zajęcia trzy razy w tygodniu od 8 do 14.15. Ma zapewniony obiad, dwa razy w tygodniu zajęcia od 8 do 11.40, zajęcia intensywne z niemieckiego i matematykę. Taki kurs warty jest w przeliczeniu około 10 tys. złotych, a syn ma go za darmo. Idealna sytuacja – mówi Maja.<br />
<br />
Perfekcyjną, zdaniem Mai, sytuację ma też najmłodsza córka. Bez meldunku przydzielono ją do klasy, załatwiono miejsce w świetlicy. Minus jest taki, że za tę świetlicę Maja płaci 900 franków miesięcznie, ale może to odliczyć od podstawy opodatkowania.<br />
<br />
Maja z łatwością wyliczy plusy tamtejszego systemu edukacji. Podkreśla jednak, że wpływa na to wiele czynników. To filozofia życia i nie da się tego tak łatwo przyrównać do Polski. Szwajcarzy wszystko dopasowują do tego modelu, który się u nich sprawdza. - Gdyby wprowadzić to w Polsce, to byłyby same katastrofy – dodaje Polka.<br />
<br />
Rodzice maluchów z Polski zauważyliby jeszcze jedną, kluczową różnicę. Odrabianie lekcji u dzieci z pierwszych klas nie trwa więcej niż 10 minut. - To dopiero początek, więc nie wiem, jak to będzie później. Teraz nauczyciele nie chcą zniechęcić dzieci do uczenia się. Pani nauczycielka powiedziała, żeby po tych 10 minutach bezwzględnie nie kazać dziecku siedzieć nad lekcjami. I to nawet nie pomagać w odrabianiu tych prac, bo to nie chodzi o to, żeby było dobrze zrobione, ale żeby się czegoś nauczyć. A jeśli dziecko czegoś nie zrozumie, to wiadomość dla nauczyciela, że musi coś powtórzyć – opowiada.<br />
<br />
Jej zdaniem dzieci darzone są przez nauczycieli dużo większym szacunkiem. Nauczyciele witają się z każdym po kolei. Mają do nich, jako osób, głęboki szacunek. - Szkoła interesuje się dzieckiem. Tak naprawdę, żeby ulepić z niego fajnego człowieka – mówi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Szwajcarski styl życia</span><br />
<br />
Polska szkoła kontra szwajcarska - dwa światy. Wielu powiedziałoby, że Szwajcarzy, a szczególnie dzieci, żyją tam jak w raju. Tyle że każdy system na swoje wady. 17-letnia córka Mai nie może chodzić do szkoły. Choć nie ma jeszcze matury, nie podlega pod obowiązek szkolny. Nastolatki w tym wieku traktowane są jak osoby zdolne do pracy, a dla obcokrajowców nie ma systemu integracyjnego.<br />
<br />
- I co teraz, skoro córka nie zna na tyle dobrze niemieckiego, żeby iść do liceum czy zawodówki. Nie ma już miejsc dla niej w placówkach integracyjnych, takich, w których uczą się np. dzieci imigrantów. Wszystkie szkoły są pełne. Przez rok w ogóle nie będzie mogła się uczyć. Mogę zarejestrować córkę w urzędzie dla bezrobotnych i tam mogłaby dostać jakąś drobną pracę, plus uczyć się dodatkowo niemieckiego. Dla zdolnej licealistki to sprawa beznadziejna, szczególnie, że jeszcze nie ma matury – opowiada Maja.<br />
<br />
I dodaje: - Poradzono nam, żeby pójść do tutejszego gimnazjum, żeby przez pół roku mogła uczęszczać na zajęcia jako gość. Siedziałaby na lekcjach i słuchała, a my będziemy w tym czasie opłacać jej mega drogie kursy języka niemieckiego i francuskiego. Oto alternatywa. Bierzemy ogromny kredyt na kursy językowe i modlimy się, żeby nauczyła się tych języków do lutego. A i tak nie mamy gwarancji, że ją przyjmą jako uczennicę. Jak widzisz, trochę to skomplikowane.<br />
<br />
Skomplikowane są też powody, dla których Maja opuściła Polskę dla Szwajcarii. Przyznaje, że wyjazd nie był dla jej rodziny najłatwiejszą decyzją. - Trochę się za późno zorientowaliśmy, że trzeba uciekać. Rok temu wstępnie podjęłam decyzję, żeby opuścić Polskę, bo lepiej to nie będzie. Szkoda życia. Cały czas czuję, że dom jest w Polsce. Żeby wyjechać do Szwajcarii, zastawiliśmy mieszkanie. Praktycznie niczego nie przywieźliśmy ze sobą, wszystko kupiliśmy tu na miejscu. Teraz mamy dwa domy. I jakoś to musimy wytrzymać – opowiada.<br />
<br />
- To było podyktowane jakimiś konkretnymi wydarzeniami, czy przestała ci odpowiadać sytuacja polityczna? – pytam.<br />
<br />
- Zdałam sprawę z czegoś, czego wcześniej nie brałam pod rozwagę. Otóż okazało się, że 30 proc. społeczeństwa to są prymitywne, katolickie kołtuny, mówię to szczerze teraz. Nawet jeśli PiS przegra wybory, to oni dalej będą w kraju. Poziom publicznej debaty jest przerażający. Nawet moi wykształceni znajomi wyrażają się o uchodźcach w sposób okropny. Dla mnie to jest nie do przejścia. Nie chodzi o konkretne osoby i wydarzenia. Chodzi o to, co wylazło w ostatnich miesiącach. Nie chcę żyć w takim społeczeństwie, nie chcę wychowywać dzieci na ksenofobów i rasistów. Mój syn w Warszawie śmiał się z czarnoskórych. W Szwajcarii jest w grupie z muzułmaninem z Turcji, z czarnoskórym, z Chińczykiem, z dziewczyną w burce i jest bardzo zadowolony. Mówi, że to super ludzie. Nie chciałam, żeby wyrósł na kogoś, kto śmieje się z "ciapatych i murzynów" – opowiada Maja.<br />
<br />
- Dla mnie to jest ważne, żeby dzieci mogły normalnie dorastać, chodzić do szkoły, która je szanuje. I dopiero w Szwajcarii dostałam taką szansę – dodaje.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Szacunek do dzieci, bezpłatne podstawówki. Polki o tym, jak wychowuje się dzieci w Szwajcarii.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/LTIwMTUwJT1mOGJiYUM0YHpGYjB7ADw9JBBjJDlYfmJ6TnVsbER5eWRGfGZkQ3RheEB6ez4YLj0sAyx6Pwcr/" border="0" alt="[Obrazek: LTIwMTUwJT1mOGJiYUM0YHpGYjB7ADw9JBBjJDlY...0sAyx6Pwcr]" /><br />
<br />
Rok temu Maja zapakowała rodzinę do samochodu i wyjechała do Szwajcarii. Mówi, że uciekała przed dobrą zmianą, zmianami w polityce. Joanna opuściła Polskę z miłości. Dziś obie opowiadają o tym, co ciekawi rodziców najbardziej - o szwajcarskim systemie edukacji. Tak różnym od tego, który mamy w Polsce.<br />
<br />
System edukacji to ostatnio gorący temat. Nie ma tygodnia, by w sieci nie było głośno o kolejnych absurdach związanych z podręcznikami, nową podstawą programową, o seksizmie w szkolnych zdaniach, o rasistowskich żartach, o braku rzetelnych zajęć z wychowania do życia w rodzinie, o zwalnianych nauczycielach i tak dalej – tych tematów można wymieniać jeszcze trochę. Tym bardziej ciekawie wypada polski system edukacji w porównaniu z innymi krajami.<br />
<br />
Dwie Polki, na co dzień mieszkające w Szwajcarii, postanowiły opowiedzieć nam, jak wygląda to z ich perspektywy. I zaznaczają, że w każdym kantonie sytuacja wygląda inaczej. To ich historie i doświadczenia.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Najlepiej zorganizowany system</span><br />
<br />
- Szwajcarski system rzeczywiście różni się od tego, który istnieje w Polsce. Polska szkoła jest bardziej ambitna, ma o wiele bardziej ambitny program. 10-letnie dzieciaki, które przenoszą się tu do Szwajcarii, nie dość, że muszą cofnąć się o rok, żeby nauczyć się języka, to często załamują ręce. Dlaczego? Bo zwykle są na poziomie 3 lat wyżej, jeśli chodzi np. o matematykę, historię – mówi mi Joanna Lampka, autorka bloga "Szwajcarskie Blabliblu".<br />
<br />
Joanna mieszka w kantonie Vaud ze stolicą w Lozannie. Jak trafiła do Szwajcarii? Poznała chłopaka. Dość stereotypowa, klasyczna historia z miłością w roli głównej. Miał przenieść się do Krakowa, ale to ona dla niego przeniosła się do Szwajcarii. Jest tłumaczką, więc częściowo pracowała tu w zawodzie. Teraz rzadko tłumaczy czyjeś teksty – woli pisać swoje, m.in. o nauczaniu.<br />
<br />
Asia uważa, że Szwajcaria ma jeden z najlepiej zorganizowanych systemów edukacji na świecie. Niestety nie da się go przedstawić bardziej ogólnie jako spójny system obowiązujący w całym kraju, ponieważ edukacja jest jedną z dziedzin, która niemal całkowicie znajduje się w gestii władz kantonów.<br />
<br />
Przez 2 pierwsze lata maluchy chodzą do tak zwanej ecole enfantine, czyli do obowiązkowego, bezpłatnego przedszkola. Dzieci nie mają określonych lekcji, tylko uczą się liczyć, czytać i pisać przez zabawę. Sala lekcyjna jest tylko jedna, tak jak w naszym polskim przedszkolu i jest podzielona na kilka sekcji: kącik do nauki, kącik do zabawy, kącik do odpoczynku.<br />
<br />
Od 6. do 12. roku życia dzieci chodzą do obowiązkowej, bezpłatnej podstawówki, czyli ecole primaire. Uczą się języka francuskiego, matematyki, czytania, pisania, sztuki, muzyki i nieobowiązkowej religii. Dzieciaki uczą się, jakie są religie i o co w nich chodzi, przerabiają historie biblijne na równi z poznawaniem Wisznu i Sziwy. Od 8. roku życia wchodzi do programu historia, przyroda, drugi język Szwajcarii i chemia z fizyką.<br />
<br />
Po ukończeniu 12. roku życia dziecko idzie do gimnazjum – ecole secondaire. Jest to ostatni stopień obowiązkowego nauczania, który trwa 3 lata i kończy się wielkim egzaminem klasyfikującym do jednej ze szkół: szkoły maturalnej, która pozwala zdać maturę i dostać się na studia lub do szkoły zawodowej. Nastolatki bardzo wcześnie – bo już w wieku 16 lat wchodzą na rynek pracy.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Scyzoryk dla 4-latka</span><br />
<br />
- Mówi się, że Szwajcarzy wychowują specjalistów. Dzieci bardzo szybko się specjalizują. Nie odkłada się tu decyzji o tym, czy dziecko będzie uczęszczało do szkoły zawodowej, czy do uniwersyteckiej. U nas w Polsce każdy elektryk jest historykiem, trenuje drużynę piłki nożnej, wie wszystko. A tutaj jest tak, że lekarze nie powiedzą ci nic na temat Szekspira, Moliera i rewolucji październikowej. Znają się tylko na swojej pracy. Nasz system jest o wiele bardziej ogólnokształcący – i wielu może zapisać to jako minus, bo brakuje specjalistów. Ale co mówi się z kolei o szwajcarskim systemie? Że produkuje maszyny. Nie ma systemu idealnego, jak widać – przyznaje Asia w rozmowie.<br />
<br />
Młodzi Szwajcarzy w większości wybierają szkoły zawodowe. Nie ze względu na swoje możliwości intelektualne, ale ze względu na możliwości szybkiego usamodzielnienia i zdobycia doświadczenia. Dlatego na uniwersytety idą naprawdę zdeterminowani młodzi ludzie, dla których studiowanie opasłych tomów socjologii czy marketingu to prawdziwa frajda, a nie katorga.<br />
<br />
O słynnym wychodzeniu dzieci do szkoły w pojedynkę też może wiele powiedzieć. Zdaniem Polki, maluchy, które w Szwajcarii chodzą same do szkoły (zarówno w miastach, jak i na prowincji), uczą się w ten sposób odpowiedzialności za siebie i za innych. 4-letnie dziecko same chodzi do szkoły, a w nagrodę dostaje szwajcarski scyzoryk. - Nóż i dziecko, wyobraź sobie miny matek w Polsce. A to jest nagroda, którą często dostaje się od dziadka. Ma pokazywać, że dziecko jest obdarzone ogromnym zaufaniem. Małe gesty, które uczą Szwajcarów odpowiedzialności za otoczenie – przyznaje.<br />
<br />
Matkom Polkom trudno się pogodzić nie tylko z faktem, że dziecko dostało nóż, ale i z tym, że maluch ma iść sam do szkoły. Łatwo nie jest, a komicznych sytuacji nie brakuje. - Mam koleżanki, które śledziły swoje dzieci. Jeździły za dziećmi samochodem, a mina dyrektora była bezcenna. Potem taka mama zostaje wezwana do dyrektora, a ten musi tłumaczyć, że każdy we wsi jest odpowiedzialny za jej dziecko. Ludzie patrzą, pilnują, czy dzieci dobrze się zachowują. Polki muszą nabrać dystansu – opowiada Joanna.<br />
<br />
Choć, jak przyznaje, niesamowicie podziwia Szwajcarów, to widzi też ich wady. Szwajcaria jest nieprzyjazna kobietom, szczególnie tym, które chciałyby pracować i wychowywać dzieci jednocześnie.<br />
<br />
- Dzieci wychodzą do szkoły o 8.45 i o 11.45 wracają do domu na lunch. Później idą z powrotem do szkoły i siedzą tam do 15. Który pracodawca da kobiecie z dzieckiem pracę, skoro ta musi być w domu po południu? Różni się to w kantonach, ale w wielu jest tak, że w środy zajęcia trwają tylko do południa. Dzieci można zostawić w szkole na lunch, ale to kosztuje i tanie nie jest – przyznaje Joanna.<br />
<br />
Podkreśla, że niewiele kobiet pracuje na pełen etat. A na te kobiety, które mają etaty, patrzy się z niedowierzaniem. - Mam taką koleżankę. Ma dziecko i pracuje na pełen etat. Mówi, że presja, jaką odczuwa, sprawiła, że musiała przenieść dzieci do szkoły prywatnej. W publicznej co chwilę słyszała od innych matek, że nie jest dobrym rodzicem – mówi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Na emigracji</span><br />
<br />
O edukacji w Szwajcarii może powiedzieć też wiele Maja. Jest pół-Szwajcarką. Mieszkała w rodzinnym kraju ojca do 6. roku życia. Gdy rodzice się rozwiedli, wyjechała z mamą do Polski. - Całe życie do tej pory przeżyłam w Polsce. W związku z dobrą zmianą zapakowałam rodzinę do samochodu i przyjechaliśmy tu z powrotem. Znalazłam pracę, znalazłam mieszkanie i zaczęliśmy życie tutaj – opowiada.<br />
<br />
Ma 3 dzieci. Córkę, która ma 7 lat. 14-letniego syna i najstarszą córkę, która ma prawie 17 lat.<br />
<br />
- Jeszcze przed meldunkiem wysłałam do departamentu szkolnictwa maila z informacją, że się przeprowadzamy i że dwoje z moich dzieci będzie chodziło do szkoły. Następnego dnia dostałam dla syna bilet miesięczny (jest objęty programem integracji) i miejsce w szkole do lutego. Ma zajęcia trzy razy w tygodniu od 8 do 14.15. Ma zapewniony obiad, dwa razy w tygodniu zajęcia od 8 do 11.40, zajęcia intensywne z niemieckiego i matematykę. Taki kurs warty jest w przeliczeniu około 10 tys. złotych, a syn ma go za darmo. Idealna sytuacja – mówi Maja.<br />
<br />
Perfekcyjną, zdaniem Mai, sytuację ma też najmłodsza córka. Bez meldunku przydzielono ją do klasy, załatwiono miejsce w świetlicy. Minus jest taki, że za tę świetlicę Maja płaci 900 franków miesięcznie, ale może to odliczyć od podstawy opodatkowania.<br />
<br />
Maja z łatwością wyliczy plusy tamtejszego systemu edukacji. Podkreśla jednak, że wpływa na to wiele czynników. To filozofia życia i nie da się tego tak łatwo przyrównać do Polski. Szwajcarzy wszystko dopasowują do tego modelu, który się u nich sprawdza. - Gdyby wprowadzić to w Polsce, to byłyby same katastrofy – dodaje Polka.<br />
<br />
Rodzice maluchów z Polski zauważyliby jeszcze jedną, kluczową różnicę. Odrabianie lekcji u dzieci z pierwszych klas nie trwa więcej niż 10 minut. - To dopiero początek, więc nie wiem, jak to będzie później. Teraz nauczyciele nie chcą zniechęcić dzieci do uczenia się. Pani nauczycielka powiedziała, żeby po tych 10 minutach bezwzględnie nie kazać dziecku siedzieć nad lekcjami. I to nawet nie pomagać w odrabianiu tych prac, bo to nie chodzi o to, żeby było dobrze zrobione, ale żeby się czegoś nauczyć. A jeśli dziecko czegoś nie zrozumie, to wiadomość dla nauczyciela, że musi coś powtórzyć – opowiada.<br />
<br />
Jej zdaniem dzieci darzone są przez nauczycieli dużo większym szacunkiem. Nauczyciele witają się z każdym po kolei. Mają do nich, jako osób, głęboki szacunek. - Szkoła interesuje się dzieckiem. Tak naprawdę, żeby ulepić z niego fajnego człowieka – mówi.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Szwajcarski styl życia</span><br />
<br />
Polska szkoła kontra szwajcarska - dwa światy. Wielu powiedziałoby, że Szwajcarzy, a szczególnie dzieci, żyją tam jak w raju. Tyle że każdy system na swoje wady. 17-letnia córka Mai nie może chodzić do szkoły. Choć nie ma jeszcze matury, nie podlega pod obowiązek szkolny. Nastolatki w tym wieku traktowane są jak osoby zdolne do pracy, a dla obcokrajowców nie ma systemu integracyjnego.<br />
<br />
- I co teraz, skoro córka nie zna na tyle dobrze niemieckiego, żeby iść do liceum czy zawodówki. Nie ma już miejsc dla niej w placówkach integracyjnych, takich, w których uczą się np. dzieci imigrantów. Wszystkie szkoły są pełne. Przez rok w ogóle nie będzie mogła się uczyć. Mogę zarejestrować córkę w urzędzie dla bezrobotnych i tam mogłaby dostać jakąś drobną pracę, plus uczyć się dodatkowo niemieckiego. Dla zdolnej licealistki to sprawa beznadziejna, szczególnie, że jeszcze nie ma matury – opowiada Maja.<br />
<br />
I dodaje: - Poradzono nam, żeby pójść do tutejszego gimnazjum, żeby przez pół roku mogła uczęszczać na zajęcia jako gość. Siedziałaby na lekcjach i słuchała, a my będziemy w tym czasie opłacać jej mega drogie kursy języka niemieckiego i francuskiego. Oto alternatywa. Bierzemy ogromny kredyt na kursy językowe i modlimy się, żeby nauczyła się tych języków do lutego. A i tak nie mamy gwarancji, że ją przyjmą jako uczennicę. Jak widzisz, trochę to skomplikowane.<br />
<br />
Skomplikowane są też powody, dla których Maja opuściła Polskę dla Szwajcarii. Przyznaje, że wyjazd nie był dla jej rodziny najłatwiejszą decyzją. - Trochę się za późno zorientowaliśmy, że trzeba uciekać. Rok temu wstępnie podjęłam decyzję, żeby opuścić Polskę, bo lepiej to nie będzie. Szkoda życia. Cały czas czuję, że dom jest w Polsce. Żeby wyjechać do Szwajcarii, zastawiliśmy mieszkanie. Praktycznie niczego nie przywieźliśmy ze sobą, wszystko kupiliśmy tu na miejscu. Teraz mamy dwa domy. I jakoś to musimy wytrzymać – opowiada.<br />
<br />
- To było podyktowane jakimiś konkretnymi wydarzeniami, czy przestała ci odpowiadać sytuacja polityczna? – pytam.<br />
<br />
- Zdałam sprawę z czegoś, czego wcześniej nie brałam pod rozwagę. Otóż okazało się, że 30 proc. społeczeństwa to są prymitywne, katolickie kołtuny, mówię to szczerze teraz. Nawet jeśli PiS przegra wybory, to oni dalej będą w kraju. Poziom publicznej debaty jest przerażający. Nawet moi wykształceni znajomi wyrażają się o uchodźcach w sposób okropny. Dla mnie to jest nie do przejścia. Nie chodzi o konkretne osoby i wydarzenia. Chodzi o to, co wylazło w ostatnich miesiącach. Nie chcę żyć w takim społeczeństwie, nie chcę wychowywać dzieci na ksenofobów i rasistów. Mój syn w Warszawie śmiał się z czarnoskórych. W Szwajcarii jest w grupie z muzułmaninem z Turcji, z czarnoskórym, z Chińczykiem, z dziewczyną w burce i jest bardzo zadowolony. Mówi, że to super ludzie. Nie chciałam, żeby wyrósł na kogoś, kto śmieje się z "ciapatych i murzynów" – opowiada Maja.<br />
<br />
- Dla mnie to jest ważne, żeby dzieci mogły normalnie dorastać, chodzić do szkoły, która je szanuje. I dopiero w Szwajcarii dostałam taką szansę – dodaje.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kładka pęka pod turystami. Okrutny żart, który może spowodować atak serca.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-kladka-peka-pod-turystami-okrutny-zart-ktory_2472</link>
			<pubDate>Wed, 11 Oct 2017 18:29:05 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-kladka-peka-pod-turystami-okrutny-zart-ktory_2472</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Kładka pęka pod turystami. Okrutny żart, który może spowodować atak serca.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MjI5MTIwJANmemJifUM1Xn8AYjBnAD0DJFJjJCVYfFp_An9leEF-WGQEfWd-TnxafQJ4eyIbLA4iVGM-ORA=/" border="0" alt="[Obrazek: MjI5MTIwJANmemJifUM1Xn8AYjBnAD0DJFJjJCVY...4iVGM-ORA=]" /><br />
<br />
Przymocowana do zbocza góry Yuntai 300-metrowa szklana kładka jest przeznaczona dla osób o mocnych nerwach. Znajduje się kilometr nad ziemią i przejście po niej jest nie lada wyzwaniem – nawet dla tych, którzy nie mają lęku wysokości. Zamontowane na niej tymczasowo efekty specjalne mają sprawić, że turysta uwierzy, że tafle szkła pod nim pękają. Nagły skok ciśnienia i kilka dodatkowych siwych włosów gwarantowane...<br />
<br />
W ostatnich kilku latach w Chinach otworzono kilka szklanych kładek, które przyciągają rzesze turystów. Jedną z nich jest ta w prowincji Henan, którą oddano do użytku we wrześniu 2015 r. Mimo że jest uważana za jedną z najbardziej przerażających atrakcji na świecie, od tamtego czasu przeszło po niej setki tysięcy osób. Nie wiadomo, ilu turystów dostało dotychczas atak serca, ale jedno jest pewne – zamontowany podczas chińskiego święta narodowego "efekt pękającej szyby" może z łatwością podnieść tę liczbę.<br />
<br />
W pierwszych godzinach wiele osób wpadło w panikę, nie wiedząc o pomysłowym żarcie ze strony zarządcy kładki. Można to zobaczyć na filmikach, które w ciągu kilku dni obejrzało aż 20 mln osób.<br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/bqnIIsfhpUQ" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<!-- end: video_youtube_embed --><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Prawdziwe pęknięcie przez kubek</span><br />
<br />
O kładce było głośno w październiku 2015 r., kiedy jedna z turystek upuściła przez przypadek kubek ze stali nierdzewnej. Poczuła drżenie pod nogami, a chwile później zorientowała się, że znajdująca się pod nią tafla szkła o wielkości ok. 1 m kw. popękała. Kobieta zaczęła krzyczeć, a znajdujący się w pobliżu ludzie popadli w popłoch i próbowali szybko opuścić to miejsce w obawie przed zawaleniem się konstrukcji.<br />
<br />
Atrakcja została zamknięta na kilka dni. Rzecznik firmy Yuntai Mountain Scenic Spot, do której należy kładka, tłumaczył po tej sytuacji, że każda z tafli hartowanego szkła składa się z trzech warstw i jest w stanie utrzymać ciężar do 800 kg. W tym przypadku uległa uszkodzeniu tylko jedna warstwa, a znajdująca się na niej turystka nie była w niebezpieczeństwie.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Kładka pęka pod turystami. Okrutny żart, który może spowodować atak serca.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MjI5MTIwJANmemJifUM1Xn8AYjBnAD0DJFJjJCVYfFp_An9leEF-WGQEfWd-TnxafQJ4eyIbLA4iVGM-ORA=/" border="0" alt="[Obrazek: MjI5MTIwJANmemJifUM1Xn8AYjBnAD0DJFJjJCVY...4iVGM-ORA=]" /><br />
<br />
Przymocowana do zbocza góry Yuntai 300-metrowa szklana kładka jest przeznaczona dla osób o mocnych nerwach. Znajduje się kilometr nad ziemią i przejście po niej jest nie lada wyzwaniem – nawet dla tych, którzy nie mają lęku wysokości. Zamontowane na niej tymczasowo efekty specjalne mają sprawić, że turysta uwierzy, że tafle szkła pod nim pękają. Nagły skok ciśnienia i kilka dodatkowych siwych włosów gwarantowane...<br />
<br />
W ostatnich kilku latach w Chinach otworzono kilka szklanych kładek, które przyciągają rzesze turystów. Jedną z nich jest ta w prowincji Henan, którą oddano do użytku we wrześniu 2015 r. Mimo że jest uważana za jedną z najbardziej przerażających atrakcji na świecie, od tamtego czasu przeszło po niej setki tysięcy osób. Nie wiadomo, ilu turystów dostało dotychczas atak serca, ale jedno jest pewne – zamontowany podczas chińskiego święta narodowego "efekt pękającej szyby" może z łatwością podnieść tę liczbę.<br />
<br />
W pierwszych godzinach wiele osób wpadło w panikę, nie wiedząc o pomysłowym żarcie ze strony zarządcy kładki. Można to zobaczyć na filmikach, które w ciągu kilku dni obejrzało aż 20 mln osób.<br />
<br />
<!-- start: video_youtube_embed --><br />
<iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/bqnIIsfhpUQ" frameborder="0" allowfullscreen></iframe><br />
<!-- end: video_youtube_embed --><br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Prawdziwe pęknięcie przez kubek</span><br />
<br />
O kładce było głośno w październiku 2015 r., kiedy jedna z turystek upuściła przez przypadek kubek ze stali nierdzewnej. Poczuła drżenie pod nogami, a chwile później zorientowała się, że znajdująca się pod nią tafla szkła o wielkości ok. 1 m kw. popękała. Kobieta zaczęła krzyczeć, a znajdujący się w pobliżu ludzie popadli w popłoch i próbowali szybko opuścić to miejsce w obawie przed zawaleniem się konstrukcji.<br />
<br />
Atrakcja została zamknięta na kilka dni. Rzecznik firmy Yuntai Mountain Scenic Spot, do której należy kładka, tłumaczył po tej sytuacji, że każda z tafli hartowanego szkła składa się z trzech warstw i jest w stanie utrzymać ciężar do 800 kg. W tym przypadku uległa uszkodzeniu tylko jedna warstwa, a znajdująca się na niej turystka nie była w niebezpieczeństwie.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Kradzież 2 mln z konta księdza. W tej sprawie dziwi tylko jedno, skąd je miał.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-kradziez-2-mln-z-konta-ksiedza-w-tej-sprawie_2471</link>
			<pubDate>Tue, 10 Oct 2017 19:31:35 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-kradziez-2-mln-z-konta-ksiedza-w-tej-sprawie_2471</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Kradzież 2 mln z konta księdza. W tej sprawie dziwi tylko jedno, skąd je miał.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTIyNjYwJD1mNmFcbUM1YHtAYQ53AD09JB5gGjVYfGFxQHtcb0F7ZGRUf1xvRX1leU12RSkeKDogGCoQPFomOzoaJwU1Wi81JxJgACkQ/" border="0" alt="[Obrazek: MTIyNjYwJD1mNmFcbUM1YHtAYQ53AD09JB5gGjVY...81JxJgACkQ]" /><br />
<br />
- Posiadanie prywatnych oszczędności nie jest sprzeczne z przepisami kodeksu kanonicznego. Przyznaję jednak, że taka suma budzi moje zdziwienie - tak sprawę kradzieży 2 mln zł z konta bankowego duchownego z Trójmiasta komentuje dla WP ksiądz Kazimierz Sowa, dziennikarz i publicysta.<br />
<br />
O ile doniesienia o zuchwałych dokonaniach bankowych oszustów przestają już dziwić, to w tej sprawie zagadką pozostaje, jak osoba duchowna mogła zgromadzić taki majątek w gotówce. Pensje księży w dużych parafiach miejskich nie przekraczają 5 tys. zł miesięcznie, wynika z raportu Katolickiej Agencji Informacyjnej. Jak podkreśla ksiądz Sowa, duchowni prowadzący działalność gospodarczą, muszą uzyskać na to zgodę biskupa ordynariusza. Z kolei członkowie zgromadzeń zakonnych, z racji składanych ślubów ubóstwa, nie mogą posiadać prywatnych majątków.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Ksiądz milioner? Niedowierzanie</span><br />
<br />
Tymczasem wielkość skradzionej sumy okazała się zaskoczeniem dla środowiska trójmiejskich duchownych. - Nie znam nikogo, kto mógłby zgromadzić podobny majątek. To niewyobrażalna wręcz kwota - mówi proboszcz parafii w Sopocie. Jak dowiaduje się nieoficjalnie WP, pokrzywdzony będzie musiał się z niej wytłumaczyć arcybiskupowi Leszkowi Głodziowi, Metropolicie Gdańskiemu. Nie udało nam się jednak uzyskać komentarza archidiecezji. Wątek pochodzenia skradzionych pieniędzy zbadają także śledczy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Wiadomo, że były to prywatne pieniądze, zdeponowane na rachunku osobistym.<br />
<br />
Podejrzani nie znali osobiście pokrzywdzonego. Zagadką pozostaje, w jaki sposób dowiedzieli się, że ten klient jednego z banków w Trójmieście przechowuje na koncie ponad 2 mln zł w gotówce. - Następnie, posługując się podrobionym dokumentem, w sierpniu 2017 r. dokonali szeregu transakcji przelewów, przejmując gotówkę. Pierwszy z oszustów został zatrzymany jeszcze 31 sierpnia podczas próby wypłaty z banku w Sopocie 450 tysięcy złotych - mówi prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Powstrzymać się od próżności</span><br />
<br />
W tej sprawie 7 i 8 września zatrzymano trzy kolejne osoby. Podejrzanym przedstawiono zarzut popełnienia wspólnie i w porozumieniu oszustwa na szkodę osoby prywatnej oraz banku. Jak dodaje prokuratura, sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są zatrzymania kolejnych osób. Zarzucone podejrzanym czyny zagrożone są karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności.<br />
<br />
Czy ksiądz może być milionerem? Okazuje się, że w Polsce zdarzały się przypadki odziedziczenia kilkumilionowych majątków przez osoby duchowne. Co ciekawe, kwestię posiadania prywatnych środków finansowych osób duchownych reguluje Kodeks kanoniczny. Nakazuje on wprost prowadzić życie proste i powstrzymywać się od wszystkiego, co trąci próżnością. "Z dóbr, które im przypadły z racji wykonywania kościelnego urzędu, to, co im zbywa po zapewnieniu godziwego utrzymania (...), niech zechcą przeznaczyć na dobro Kościoła i dzieła miłości".<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Kradzież 2 mln z konta księdza. W tej sprawie dziwi tylko jedno, skąd je miał.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTIyNjYwJD1mNmFcbUM1YHtAYQ53AD09JB5gGjVYfGFxQHtcb0F7ZGRUf1xvRX1leU12RSkeKDogGCoQPFomOzoaJwU1Wi81JxJgACkQ/" border="0" alt="[Obrazek: MTIyNjYwJD1mNmFcbUM1YHtAYQ53AD09JB5gGjVY...81JxJgACkQ]" /><br />
<br />
- Posiadanie prywatnych oszczędności nie jest sprzeczne z przepisami kodeksu kanonicznego. Przyznaję jednak, że taka suma budzi moje zdziwienie - tak sprawę kradzieży 2 mln zł z konta bankowego duchownego z Trójmiasta komentuje dla WP ksiądz Kazimierz Sowa, dziennikarz i publicysta.<br />
<br />
O ile doniesienia o zuchwałych dokonaniach bankowych oszustów przestają już dziwić, to w tej sprawie zagadką pozostaje, jak osoba duchowna mogła zgromadzić taki majątek w gotówce. Pensje księży w dużych parafiach miejskich nie przekraczają 5 tys. zł miesięcznie, wynika z raportu Katolickiej Agencji Informacyjnej. Jak podkreśla ksiądz Sowa, duchowni prowadzący działalność gospodarczą, muszą uzyskać na to zgodę biskupa ordynariusza. Z kolei członkowie zgromadzeń zakonnych, z racji składanych ślubów ubóstwa, nie mogą posiadać prywatnych majątków.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Ksiądz milioner? Niedowierzanie</span><br />
<br />
Tymczasem wielkość skradzionej sumy okazała się zaskoczeniem dla środowiska trójmiejskich duchownych. - Nie znam nikogo, kto mógłby zgromadzić podobny majątek. To niewyobrażalna wręcz kwota - mówi proboszcz parafii w Sopocie. Jak dowiaduje się nieoficjalnie WP, pokrzywdzony będzie musiał się z niej wytłumaczyć arcybiskupowi Leszkowi Głodziowi, Metropolicie Gdańskiemu. Nie udało nam się jednak uzyskać komentarza archidiecezji. Wątek pochodzenia skradzionych pieniędzy zbadają także śledczy z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Wiadomo, że były to prywatne pieniądze, zdeponowane na rachunku osobistym.<br />
<br />
Podejrzani nie znali osobiście pokrzywdzonego. Zagadką pozostaje, w jaki sposób dowiedzieli się, że ten klient jednego z banków w Trójmieście przechowuje na koncie ponad 2 mln zł w gotówce. - Następnie, posługując się podrobionym dokumentem, w sierpniu 2017 r. dokonali szeregu transakcji przelewów, przejmując gotówkę. Pierwszy z oszustów został zatrzymany jeszcze 31 sierpnia podczas próby wypłaty z banku w Sopocie 450 tysięcy złotych - mówi prokurator Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.<br />
<br />
<span style="font-weight: bold;">Powstrzymać się od próżności</span><br />
<br />
W tej sprawie 7 i 8 września zatrzymano trzy kolejne osoby. Podejrzanym przedstawiono zarzut popełnienia wspólnie i w porozumieniu oszustwa na szkodę osoby prywatnej oraz banku. Jak dodaje prokuratura, sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są zatrzymania kolejnych osób. Zarzucone podejrzanym czyny zagrożone są karą od roku do 10 lat pozbawienia wolności.<br />
<br />
Czy ksiądz może być milionerem? Okazuje się, że w Polsce zdarzały się przypadki odziedziczenia kilkumilionowych majątków przez osoby duchowne. Co ciekawe, kwestię posiadania prywatnych środków finansowych osób duchownych reguluje Kodeks kanoniczny. Nakazuje on wprost prowadzić życie proste i powstrzymywać się od wszystkiego, co trąci próżnością. "Z dóbr, które im przypadły z racji wykonywania kościelnego urzędu, to, co im zbywa po zapewnieniu godziwego utrzymania (...), niech zechcą przeznaczyć na dobro Kościoła i dzieła miłości".<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
		<item>
			<title><![CDATA[Droga do polskiej granicy zablokowana.]]></title>
			<link>https://nasze-niemcy.pl/Watek-droga-do-polskiej-granicy-zablokowana_2469</link>
			<pubDate>Mon, 09 Oct 2017 19:57:37 +0200</pubDate>
			<guid isPermaLink="false">https://nasze-niemcy.pl/Watek-droga-do-polskiej-granicy-zablokowana_2469</guid>
			<description><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Droga do polskiej granicy zablokowana.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTU5MDUzJD16emJyYU41YGUCYiB7DT09OFJjNDlVdWxgDXtwZE91eWQBfHZgQ3VmbAViIycbIz02VGMuJR0=/" border="0" alt="[Obrazek: MTU5MDUzJD16emJyYU41YGUCYiB7DT09OFJjNDlV...02VGMuJR0=]" /><br />
<br />
Blokada drogi prowadzącej do przejścia granicznego z Polską Jagodzin-Dorohusk rozpoczęła się przed południem. Około 70 górników wyszło na trasę przed przejściem w ukraińskim Jagodzinie i zatrzymało ruch samochodów.<br />
<br />
Uczestnicy blokady są pracownikami kopalni w Nowowołyńsku w północno-zachodniej Ukrainie, którzy od lipca nie otrzymują wynagrodzeń.<br />
<br />
"W wyniku negocjacji między policją a uczestnikami pikiety ustalono, że będą oni przepuszczać po jednym samochodzie osobowym, lecz ruch ciężarówek został całkowicie zablokowany” – podała ukraińska Straż Graniczna.<br />
<br />
Z identycznymi postulatami górnicy z Nowowołyńska blokowali trasy prowadzące do Polski w latach 2015 i 2016.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div style="text-align: center;"><span style="font-weight: bold;"><span style="font-size: large;">Droga do polskiej granicy zablokowana.</span></span></div>
<br />
<img src="https://v.wpimg.pl/MTU5MDUzJD16emJyYU41YGUCYiB7DT09OFJjNDlVdWxgDXtwZE91eWQBfHZgQ3VmbAViIycbIz02VGMuJR0=/" border="0" alt="[Obrazek: MTU5MDUzJD16emJyYU41YGUCYiB7DT09OFJjNDlV...02VGMuJR0=]" /><br />
<br />
Blokada drogi prowadzącej do przejścia granicznego z Polską Jagodzin-Dorohusk rozpoczęła się przed południem. Około 70 górników wyszło na trasę przed przejściem w ukraińskim Jagodzinie i zatrzymało ruch samochodów.<br />
<br />
Uczestnicy blokady są pracownikami kopalni w Nowowołyńsku w północno-zachodniej Ukrainie, którzy od lipca nie otrzymują wynagrodzeń.<br />
<br />
"W wyniku negocjacji między policją a uczestnikami pikiety ustalono, że będą oni przepuszczać po jednym samochodzie osobowym, lecz ruch ciężarówek został całkowicie zablokowany” – podała ukraińska Straż Graniczna.<br />
<br />
Z identycznymi postulatami górnicy z Nowowołyńska blokowali trasy prowadzące do Polski w latach 2015 i 2016.<br />
<br />
<span style="font-style: italic;"><span style="font-size: small;">źródło: wp.pl</span></span>]]></content:encoded>
		</item>
	</channel>
</rss>